środa, 6 marca 2013

Masło do ciała z Bioturm- recenzja

Witajcie!
Dzisiaj pora na recenzję kolejnego mało znanego produktu, który pojawia się w coraz większej ilości sklepów internetowych z naturalnymi kosmetykami.

Masło do ciała Moringa, Bioturm

Założenia marki:
Do produkcji kosmetyków Bioturm sięga - w miarę możliwości- po składniki roślinne z upraw ekologicznych. Promuje i wspomaga uprawy ekologiczne, rezygnuje ze składników modyfikowanych genetycznie. Firmowym mottem jest współistnienie oparte na wartościach chrześcijańskich, rezygnacja ze wszelkiego rodzaju testów przeprowadzanych na zwierzętach jest jedną z wynikających z tego konsekwencji. Kosmetyki nie zawierają konserwantów, barwników, oleju parafinowego ani emulgatorów. Dlatego też podstawą większości produktów jest kompleks aktywny organicznej serwatki, fermentowanej w ściśle kontrolowanych warunkach i zawierającej liczne składniki, znajdujące się w naturalnym środowisku zdrowej skóry.


Opis producenta:
Masło do ciała z olejem z drzewa Moringa. Do codziennej pielęgnacji skóry suchej. Delikatnie rozpływające się o śmietankowej konsystencji i kuszącym, delikatnie słodkim zapachu drzewa Moringa. Nadaje skórze wyjątkową miękkość i elastyczność, pozostawia gładką i miłą w dotyku. Specjalnie opracowana receptura zawiera olej z drzewa moringa, odżywcze masło shea i oleje roślinne. Posiada certyfikat BDIH.

Skład:
aqua, coco-caprylate, glycerin, cetearyl alcohol, butyrospermum parkii butter, myristyl myristate, betain, cetyl palmitate, moringa olifera seed oil, helianthus annuus hybrid oil, simondsia chinensis seed oil, cetearyl glucoside, parfum, helianthus annuus seed oil, glyceryl caprylate, sodium stearoyl glutamate, tocopherol, xanthan gum, lactic acid, geraniol, limonene, linalool

czyli masło shea na 4 miejscu, potem łagodząca betaina i trochę innych olejów w drugiej linijce (moringa, słonecznikowy, jojoba) i z cennych dla skóry składników to by było mniej więcej na tyle. Dla mnie, skład nie zachwyca jakoś szczególnie. Choć oczywiście (jak w naturalnych produktach) brak pochodnych ropy naftowej czy silikonów.


Cena/wydajność/dostępność:
35 zł za 200 ml, czyli całkiem tanio jak na kategorię naturalnych maseł. Bardzo wydajne, gdyż wystarczy naprawdę niewielka ilość na wysmarowanie ręki czy nogi. Przez miesiąc zużyłam mniej więcej połowę opakowania. Dostępne np. w sklepie Minejo.

Opakowanie:
Bardziej szerokie i płaskie niż standardowe dla innych maseł. Wygląda przez to ładnie (według mnie), ale ciężej je utrzymać w tłustych dłoniach. Dosyć minimalistyczne.


Zapach:
Zapach olejku z drzewa Moringa (ponoć). Bardzo specyficzny- nie sposób go porównać ani do zapachu owocowego, ani korzennego, ani kwiatowego, choć do tego ostatniego chyba mu najbliżej. Jednak bardzo przyjemny. Niestety nie utrzymuje się na skórze zbyt długo.

Konsystencja:
Bardzo lekka, bardziej balsamowa niż maślana, najbliżej jej do śmietanki. Może być zbyt lekka na większe mrozy czy jakieś zimowe wyprawy.

Komfort użytkowania:
Jednym słowem: kiepski. Pomimo bardzo delikatnej konsystencji, masło maże się niemiłosiernie i przez to dosyć długo wchłania. Trzeba naprawdę dosyć długo je wmasowywać, bo gdy nie zostanie wystarczająco dobrze wmasowane (czyli aż do zniknięcia białych smug), to tworzy jakby taką klejącą warstewkę, która po jakimś czasie zaczyna swędzieć.


Działanie:
Działanie jest całkiem w porządku. Skóra jest nawilżona, gładka i jędrna (moja skóra jest sucha, ale nie jakoś mocno przesuszona nawet zimą, więc nie wiem jak na takiej by się sprawił- jednak też nie do takiej skóry to masło jest przeznaczone). Używałam go codziennie po wieczornym prysznicu (jak mi się czasem zapomniało, to nie było tragedii), jednak w czasie wypraw w góry wiążących się z dłuższym przebywaniem na mrozie musiałam się rano wspomagać oliwką Babydream. Co dla mnie ważne, to masło nie zapycha mieszków włosowych, nie powoduje nawrotu ich rogowacenia (tu było o tym więcej).

Czy kupię ponownie:
Nie za bardzo. Po pierwsze mam duży zapas maseł do ciała. Po drugie w tej cenie mogę znaleźć lepsze. Choćby recenzowane wcześniej masło z Alby Botanici (w tej samej kategorii cenowej) dawało dużo lepszy komfort użytkowania, wchłaniało się od razu, a miało dużo gęstszą konsystencję, bardziej maślaną. Do tego miało o wiele bogatszy skład. Jednak samej marki nie przekreślam, nadal bardzo mnie ciekawią ich produkty z serwatką czy srebrem koloidalnym zarówno do ciała, jak i do twarzy.

Ocena:
3+/5

PS. Produkt do testów dostałam od sklepu internetowego z kosmetykami naturalnymi Minejo, za co serdecznie dziękuję i jednocześnie zapewniam, iż starałam się, aby ten fakt nie wpłynął na moją recenzję.

30 komentarzy:

  1. Nie zachęciłaś mnie do tego produktu, raczej go sobie podaruję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem, może by się sprawdził na bardzo przesuszonej skórze...

      Usuń
  2. pewnie na włosy bym je dała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dałam raz i bez rewelacji, pewnie dlatego że mało tłuste jest

      Usuń
  3. Ciekawy produkt . Też bardzo cenię produkty ekologiczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie nie jakoś specjalnie zachęcający

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. ja już się w kilku sklepach natknęłam na produkty tej marki, ale przynajmniej już wiem, że masła sobie podaruję

      Usuń
  5. Nigdy nie słyszałam o drzewie Moringa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tu jest o nim napisane :): http://kosmetyki-naturalne-minejo.blogspot.com/2012/03/moringa-oleifera-cudotworcze-drzewo.html

      Usuń
  6. Szkoda, że nie zachwycił ...

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś ostatnio nie chce mi się wcierać niczego w ciało, rozleniwiłam się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak czasami mam, ale jeśli w koszyku czeka na mnie w klejce kilka pachnących smarowideł, to jakoś łatwiej się przełamać :)

      Usuń
    2. No na mnie też czekało smakowite masełko do ciała, ale się zepsuło :)

      Usuń
    3. Niedobra ;)
      Ja się pocieszam, że moje zapasy nie są jeszcze na tyle duże, by coś przegapić

      Usuń
  8. hmmm. Jednak chyba nie dla mnie ten kosmetyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda, że nie ma o nim więcej opinii, bo może np. na skrajnie przesuszonej skórze szybciej się wchłania

      Usuń
  9. jak na the body shop nie wygląda zachęcająco nawet po opakowaniu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie jest The Body Shop tylko Bioturm

      Usuń
  10. sporo dobrego słyszałam na temat tego produktu. Szkoda, że u Ciebie się nie sprawdził. Kto wie, może kiedyś sama się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może na jakiejś innej skórze, np. bardziej przesuszonej lepiej się sprawdza...

      Usuń
  11. Nawet przy cenie i wydajności głowy nie urywa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, można znaleźć lepsze

      Usuń
  12. jak sie długo wchłania to już nie dla mnie ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja pierwszy raz spotkałam się z czymś tak długo wchłaniającym się :(

      Usuń
  13. szkoda ;( nie dla mnie ten cudak ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie lubie maseł :( do ciała ;p

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteście ze mną i czytacie moje posty.
Bardzo dziękuję Wam za każdy komentarz.
Odpowiem na każde pytanie zadane pod postem, także zapraszam do śledzenia wpisów i regularnego odwiedzania mojego bloga.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...