poniedziałek, 11 marca 2013

Plan pielęgnacji mojej problemowej twarzy, vol. 2

Witajcie!

Po raz pierwszy (i ostatni zarazem) opisywałam Wam moją pielęgnację twarzy w listopadzie (tu)- dla przypomnienia zmagam się od lat z trądzikiem. Od tego czasu niewiele się w niej zmieniło, aż do teraz (a to głównie z uwagi na kończące się poszczególne kosmetyki). Ogólnie jestem zadowolona z obranego przez siebie kierunku. Pielęgnacja nie zajmuje mi wiele czasu, a i nie drenuje jakoś specjalnie kieszeni. Od 3 miesięcy nie doświadczyłam takiego prawdziwego pryszcza. Stopniowo zmniejsza się również ilość zaskórników i przebarwień. Niestety skóra cały czas się dosyć mocno tłuści w strefie T, ale to już chyba taka moja uroda :/.

Tak wyglądała moja pielęgnacja ostatnio:


 1. oczyszczanie
-żel do mycia/peeling/maseczka Garnier 3w1- używany jako żel oczyszczający, ale zostawiany później na około minutę na twarzy. Doskonale oczyszczał (znikały czarne główki zaskórników z nosa), nie podrażniał (sls dalej w składzie), ale z uwagi na wysuszające właściwości glinki nie wyobrażam sobie używania go codziennie. Nie używałam go również jako peelingu mechanicznego z obawy, że rozprzestrzenię zarazki po twarzy. Skończył się. Nie wiem, czy kiedyś kupię ponownie. Ocena: 4-/5
-olejek do mycia  herbaciany z BU (recenzja tu). Na szczęście wreszcie się skończył, bo nie polubiłam się z nim. Nigdy więcej. Ocena: 3-/5
-mydło Aleppo 50%, moja wersja jest bardzo twarda i chyba nigdy mi się nie skończy. Gdy myję nim skórę 2 razy dziennie to zaczyna ją wysuszać, ale stosowany rzadziej krzywdy już nie wyrządza. Do tego wydaje mi się, że ma właściwości delikatnie zaleczające drobne wypryski. Będę używać dalej, ale na zmianę z czymś delikatniejszym. Recenzji nie będzie, bo pełno ich w blogosferze :). Ocena: 5-/5

2. tonizowanie
-tonik 10% AHA/BHA z BU- wcześniej stosowałam codziennie w ramach przygotowania skóry do serii zimowych peelingów kwasowych. Obecnie, gdy nie potrzebuję już tak dużego codziennego złuszczania, to rozcieńczyłam go dwukrotnie wodą różaną i dalej używam codziennie. Tonizuje skórę, delikatnie nawilża. Zostawia lekko klejącą warstewkę, która znika po około minucie. Kończy mi się powoli, a wtedy już nie kupię go, tylko zrobię swój własny (bez dodatku glikoli), bo cena wersji gotowej jest mało opłacalna. Ocena: 4/5

3. pielęgnacja na noc- leczenie
-zamiennie Isotrex (retinoid) ze Skinorenem (kwas azelainowy)- więcej o tej kombinacji pisałam tu. Nadal sprawdza się bardzo dobrze, obecnie już praktycznie nie przesusza skóry, która staje się coraz bardziej napięta i nawilżona od wewnątrz. To głównie te maści przyczyniły się do redukcji trądziku i przebarwień. To już któreś z kolei tubki (mają ważność tylko 2 miesiące po otwarciu, więc trzeba często kupować nowe, nawet jak się nie zużyło poprzednich). Lojalnie uprzedzam, że taka kombinacja to wersja hardkorowa raczej dla tych, co już niejednym skórę złuszczali, a i tak ciąży nad nimi widmo retinoidów wewnętrznych.

4. pielęgnacja na dzień- nawilżanie
-krem sensitiv Alterra- pisałam o nim tu. Zdania generalnie nie zmieniłam, gdyż delikatnie natłuszcza i działa ochronnie, ale zaczęło mi brakować w jego składzie jakiś dodatkowych składników, które wpłynęłyby np. na wydzielanie sebum czy działały przeciwrodnikowo. Skończył się. Raczej więcej nie kupię, gdyż cały czas szukam kremu idealnego. Ocena: 4-/5
-żel ślimakowy z Mizona- (recenzja tu) kocham go i uwielbiam, niestety skończył mi się już wcześniej i nie znalazł się na zdjęciu. Szykuję się do zakupu kolejnej tubki. W moim przypadku używany był jako serum pod krem nawilżający. Ocena: 5-/5
-krem z filtrem SVR Lysalpha 50 dla tłustej cery- co tu dużo mówić, działać działa (nie nabawiłam się nowych przebarwień pomimo intensywnego złuszczania), ale zostawia tłustą warstwę. Na szczęście nie zapycha. Na nowy sezon będę chciała wypróbować matujący krem z filtrem z Vichy. Ocena: 4-/5

5. maski i peelingi
-peeling enzymatyczny z BU- zużywam już drugie opakowanie. Mnie nie podrażnia, a ładnie usuwa suche skórki. Niestety mało wydajny jak na jego cenę. Ocena: 4+/5
-maseczka Ubtan Hesh (przesypana do białego okrągłego opakowania)- pisałam o niej tutaj. Wydajna jak diabli. Ocena: 5-/5

6. preparaty specjalne
-serum lemon eko z BU- pisałam o nim tu. Jako że się nie polubiliśmy, to zużywałam je jako dodatek do maseczek glinkowych. Nie kupię więcej. Ocena: 2/5
-Nixoderm- preparat punktowy na wypryski z Malezji do kupienia na eBay. Niedługo napiszę o nim trochę więcej :)))).

Pielęgnacja moja mniej więcej tak wyglądała przez ostatnie cztery miesiące. Tak za to będzie wyglądać od teraz:


Co nowego?
Czyli do oczyszczania zaczynam używać żelu oczyszczającego Nonique od Hexxany, do tego z uwagi na brak krostek chciałabym wprowadzić peelingi mechaniczne (kawa mielona w żelu myjącym). Ukręciłam też swój pierwszy krem na bazie maceratu marchwiowego (pora nabrać trochę kolorów na lato;), o czym też niedługo napiszę. I nadal eksperymentuję z olejowaniem twarzy- tym razem spróbuję z mieszanką oleju z orzechów laskowych, arganowego i rokitnikowego od Verimy.

Używałyście któregoś z tych produktów? Włosomaniactwo włosomaniactwem, a jak rozbudowana jest Wasza pielęgnacja twarzy?

24 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. bardzo popularne się ostatnio stało i się temu nie dziwię :)

      Usuń
  2. nie znam aleppo, ale coraz bardziej czuję, że mam ochotę je poznać.. osobiście :)
    tylko boję się, że może mnie bardzo wysuszać; byłoby to bardzo niemiłe przy mojej suchej skórze..

    OdpowiedzUsuń
  3. coś zjadło mój komentarz :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziwne właśnie, bo maila z powiadomieniem o Twoim komentarzu dostałam, a tu go nie widać, może do spamu trafiło ;)
      mydło aleppo powyżej 35% jest już dosyć wysuszające, wiec jeśli miałabyś kupować to na początku lepiej zacząć od mniejszych procentów, poza tym zawsze warto mieć i używać od czasu do czasu np. delikatny żel :)

      Usuń
  4. Widzę, że do sprawy podchodzisz kompleksowo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja używam własnego toniku z naftą i olejkiem pichtowym na zaskórniki i muszę powiedzieć, że działa. Natomiast skinorenu używam na większe problemy, ale chyba nic nie daje, więc muszę poszukać czegoś innego. Ponadto nawilżam Alterrą i Noni, a myję Facelle. Muszę ukręcić też tonik migdałowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na ten tonik się napaliłam, a potem przeczytałam kilka recenzji, że może również potwornie zapchać i w sumie się waham. A sam kwas azelainowy na mnie też nie działał jakoś spektakularnie, także dochodzę do wniosku, że czasami największe znaczenie ma kombinacja a nie sama suma składników :). Może np. kombinacja skinorenu z jakimś antybiotykiem typu zineryt?

      Usuń
  6. Chwała bogu, ze ja nie mam takich problemow skórnych i jeśli pojawiają mi się zaskórniki, to tylko przez zapychanie jakiegoś kremu. Borykam się tylko z wągrami...

    OdpowiedzUsuń
  7. Myjący olejek z BU też się u mnie nie sprawdził. Ich peeling enzymatyczny w miarę polubiłam. Teraz kupiłam na allegro peeling polinezyjski Bora bora:P Zobaczymy co to będzie:P Miałam kiedyś Skinoren i mi ładnie pomagał, ale było to wieki temu. On jest na receptę, bo już nie pamiętam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to widzę, że też uważasz że produkty BU są bardzo nierówne :). Ja jestem już po pierwszym peelingu kawą na twarzy i jestem bardzo zadowolona, skóra stała się dużo bledsza i bardziej napięta. A skinoren nie jest na receptę ;)

      Usuń
  8. widzę, że ładna zmiana :) ja też się staram stopniowo wprowadzać lepsze produkty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uważam, że stopniowe zmiany są najlepsze bo mają szanse być bardziej trwałe niż takie na hurra :)

      Usuń
  9. Fajnie, że znalazłaś coś, co Ci daje poprawę. Ja zastanawiam się nad kwasami, jednak boję się je sama stosować (wybierać, dozować etc)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze możesz zacząć od gotowych kremów z kwasami, np. Pharmacerisa z kremem migdałowym czy Clareny itp. a jak zobaczysz jak Twoja skóra na nie reaguje to potem zacząć się sama bawić :)

      Usuń
  10. Ja z kolei bardzo lubię olejek z BU - fakt, może jest trochę niewdzięczny w używaniu, ale efekty wszystko wynagradzają :) Jeśli zaś chodzi o kremy z wysokim filtrem, może spróbuj Ducray Melascreen - jak dla mnie najlepszy jeśli chodzi o wchłanianie, a przerobiłam ich juz mnóstwo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za namiar- będę musiała poczytać :)

      Usuń
  11. mnie w sumie też nic z BU nie przypasowało, lubię posty o pielęgnacji, tez jestem ceromaniaczką :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Systematyczność w takich skórnych przedsięwzięciach popłaca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. systematyczność i cierpliwość :)

      Usuń
  13. hmmm nic z tego co zaprezentowałaś nie stosuje. Mam jedynie mydło Aleppo ale nie używam go do twarzy. Zbyt ściąga moją skórę. Natomiast pod prysznic jest ok:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi aleppo by chyba za bardzo ciało wysuszało ;)

      Usuń

Cieszę się, że jesteście ze mną i czytacie moje posty.
Bardzo dziękuję Wam za każdy komentarz.
Odpowiem na każde pytanie zadane pod postem, także zapraszam do śledzenia wpisów i regularnego odwiedzania mojego bloga.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...