środa, 30 stycznia 2013

Ubtan Hesh, czyli maseczka na wszystko

Witajcie po długaśnej mojej chorobie!
Dziś przyszła wreszcie pora na zrecenzowanie kosmetyku, o którym mało w blogosferze można przeczytać. Sama kupiłam go trochę w ciemno w listopadzie, więc już mogę co nieco napisać. Tym bardziej, że ta naturalna maseczka jest do wygrania w moim rozdaniu, a obiecałam Wam opisać wszystkie tamte kosmetyki.

Hesh, Ajurwedyjska maseczka oczyszczająca Ubtan


Opis producenta:
Oparty na ajurwedyjskiej recepturze Ubtan łagodnie, ale dokładnie oczyszcza skórę, nie wysuszając jej i zachowując jej naturalną wilgotność. Już po pierwszym użyciu można zauważyć, że skóra rozświetliła się zdrowym blaskiem. Bardzo dobrze nadaje się do pielęgnacji skóry trądzikowej i problematycznej. Działa również przeciwutleniająco i przeciwstarzeniowo, poprawia koloryt skóry. Ma działanie chłodzące.

Skład:
Nagarmotha (Cyperus Rotundus), Rose Petal Powder (Rose Alba), Sandalwood Powder (Santalum Album), Kachura (Curcuma Zedoria), Bawchi (Psorolea Corylifolia), Anantmul (Hemidesmus Indicus), Amba Haldi (Curcuma Amada), Wala (Andropogan Muircatus), Manjishta (Rubia Cordifolia), Orange Peel Powder (Citrus Aurantium), Multani Mati (Fuller's Earth)

Zawiera same naturalne składniki: odżywczy puder z płatków róży, przeciwbliznowy proszek sandałowy, rozjaśniający wyciąg z cytrusów, przeciwbakteryjną kurkumę i całą gamę innych ziół, które nic mi nie mówią, ale zapewne są źródłem antyutleniaczy. A taki skład wydaje się być skierowany na wiele problemów skórnych. A, i zawiera także wybielającą glinkę multani mitti.


Cena/wydajność:
Opakowanie 100g za ok. 12zł. Na jedno użycie na twarz i szyję zużywam jedną czubatą łyżeczkę od herbaty, co powoduje, że od listopada- stosując ją raz w tygodniu (czasem co dwa tygodnie)- zużyłam około połowę. A więc tanio i wydajnie jak za naturalną maseczkę.

Dostępność:
W sklepach z kosmetykami naturalnymi i na Allegro.


Sposób użycia:

Jako mydło
  • rozmieszać odpowiednią ilość proszku w wodzie
  • rozprowadzić pastę na całym ciele
  • odczekać 5-10 minut
  • zażyć kąpieli lub wziąć prysznic.
Jako maseczka
  • rozmieszać niewielką ilość proszku z wodą do uzyskania konsystencji pasty
  • nałożyć na skórę twarzy
  • po 10-15 minutach zmyć lub usunąć poprzez delikatne pocieranie skóry,które zapewni dodatkowy efekt peelingujący
W przypadku skóry suchej i wrażliwej proszek można rozmieszać z wodą z dodatkiem wybranego oleju lub jogurtu.


Zapach:
To największy minus tego produktu- zapach jest bardzo intensywny i ziołowy (stawiam, że na pierwszy plan wybija się aromat sandałowca). Utrzymuje się zarówno w suchym proszku, jak i po rozrobieniu proszku z wodą i nałożeniu na twarz. Znika dopiero, jak spłuczemy maseczkę.

Konsystencja:
Bardzo drobno zmielony proszek w kolorze zielono-brązowym, bardzo przypomina glinkę (również po rozrobieniu).


Komfort użytkowania:
Podobny jak przy glinkach czy błotach- wymaga przygotowania pasty, łatwo się nakłada, po 15 minutach zasycha w skorupkę, brudzi przy zmywaniu. Zdecydowanie nie jest to maseczka relaksacyjna.

Działanie:
Na czas testowania tego proszku odłożyłam wszystkie moje glinki i błota, żeby móc zaobserwować jego działanie. Stosowałam tylko jako maseczkę na twarz, którą przy zmywaniu lekko masowałam (taki dodatkowy peeling).
Przede wszystkim bardzo dobrze oczyszcza skórę- po użyciu wszystkie brudy są wyciągnięte, łepki zaskórników usunięte podobnie jak w przypadku glinki zielonej. Przy tym nie wysusza skóry aż tak bardzo, jak glinka (choć należy pamiętać, by również nie dopuszczać do zaschnięcia maseczki na twarzy).
Skóra jest miękka w dotyku, przez następne dni mniej się przetłuszcza, jest również bledsza i taka jakby bardziej zaróżowiona (mniej zszarzała).
Działania przeciwstarzeniowego nie zauważyłam (bo cięzko takie coś zauważyć, a fakt dorobienia się zmarszczek za rok czy za pięć lat trudno będzie przypisać kolejnemu czynnikowi), jednak sądząc po składzie, to jest to pewnie pomoc dla skóry w odsunięciu w czasie tego faktu.
Mnie maseczka nie uczuliła ani nie podrażniła (choć przy pierwszych użyciach czuć było delikatne pieczenie na początku), jednak ja prawie zawsze dodaję kilka kropli oleju do takiej pasty (podobnie jak do glinek), dzięki czemu są delikatniejsze i dłużej zasychają. Raz dodałam również jogurtu, ale mieszanka zapachowa była nieziemsko okropna ;).


Czy kupię ponownie:
Zdecydowanie tak. Nie przeszkadza mi zapach ani komfort użytkowania, gdyż jestem przyzwyczajona do różnych błotek, spirulin czy glinek. Jest tania i wydajna. Ma fajny skład. Działa jak glinka, ale ma do tego kilka bonusów, jeśli chodzi o działanie i przez to jest bardziej wszechstronna. Zastanawiam się jeszcze nad jej stuningowaniem i użyciem np. na skórę głowy... ;).

Ocena:
5-/5

57 komentarzy:

  1. Jesteś niczym alchemik ;)
    Mam nadzieję, że mi się poszczęści w Twoim rozdaniu...

    OdpowiedzUsuń
  2. ale ciekawa maseczka:) tania, naturalna i wielozadaniowa!

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie się za nią rozejrzę:) Podoba mi się ten efekt rozjaśniający i usuwający szarość z naszej cery;) Lubię glinki i błota, ich zmywanie czy zapach mi niestraszne, więc powinnam poradzić sobie z ziołową wonią:) Poza tym kusi mnie to osłabienie pracy gruczołów łojowych. Wizja osłabionego przetłuszczania jest bardzo obiecująca;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak znasz i lubisz glinki to koniecznie wypróbuj tę maseczkę :)

      Usuń
  4. I takie coś lubimy :) niedrogo, a naturalnie i wydajnie! :)
    Uwielbiam Twoje pomysły na alternatywne zastosowanie dla kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Coraz bardziej mnie kuszą takie maski, w końcu będę musiała spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jeszcze maseczki tego typu , te naturalne składniki bardzo kuszą:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też jestem zaciekawiona! Na pewno skuszę się na tą maseczkę!

    OdpowiedzUsuń
  8. Czuję się skuszona :) Szukam własnie jakiejś fajnej naturalnej maseczki zamiast glinki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to koniecznie ją wypróbuj, może Ci się spodobać

      Usuń
  9. omg, ale mnie zaciekawiłaś. dodaję do listy zakupów.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ty to zawsze coś ciekawego wynajdziesz - zapisuje sobie jej nazwę i pewnie poszukam w sklepach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo ja lubię wyszukiwać mniej znane perełki ;)

      Usuń
  11. Znam i lubię :) Wypatrzyłam wśród maseczke Hesh kilka ciekawostek. Zaletą są także przystępne ceny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi też się bardzo spodobały również ich inne maseczki- teraz ostrzę sobie pazurki na czyste płatki róży :)

      Usuń
  12. no jak za naturalna maseczke to rzeczywiscie tanio wychodzi!!:) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. uwielbiam produkty z tej firmy ;D takiej maseczki jeszcze nie widziałam, ale jak spotkam to na pewno zakupię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a mają wiele maseczek do twarzy w formie zmielonych ziół :)

      Usuń
  14. przyglądałam się jej kiedyś, teraz można kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo tania:) Chętnie bym wypróbowała...

    OdpowiedzUsuń
  16. Przeczytalam z ciekawoscia choc nie dla mnie ona,bo ja nie lubie nakladania a tymbardziej zmywania takich maseczek:(ale produkt sam w sobie ciekawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to zdecydowanie maseczka dla maniaów albo desperatów ;)

      Usuń
  17. jestem bardzo zainteresowana, na pewno ja kupię w najblizszym czasie; dzieki za taką recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  18. nie widziałam jej wcześniej, ale teraz chyba muszę się za nią rozejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  19. http://daylicooking.blogspot.com/2013/01/its-only-picturetag.html

    zapraszam do zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, na pewno wezmę udział :)

      Usuń
  20. no faktycznie, z wyglądu i ze szczypania podobna do glinki marokańskiej :)
    chyba sobie sprawie to cudo jak wykończę glinkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto spróbować nawet dla porównania :)

      Usuń
  21. chętnie bym wypróbowała muszę się rozejrzeć w sklepie:))

    OdpowiedzUsuń
  22. Zainteresowałaś mnie tym produktem. Chyba jeden z nielicznych z Hesha, których nie próbowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo mało znana a warta spróbowania :)

      Usuń
  23. Wygląda genialnie! Nigdy nie miałam do czynienia z tą marką, ale chyba się skuszę na to cudo *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak będziesz miała okazję, to koniecznie :)

      Usuń
  24. Uwielbiam glinki i wszelkie błota, z pewnością przypadła by mi do gustu ta maska.

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo mnie zainteresowała. Uwielbiam takie maski!

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo przyjazna ta maska :) Naturalna i nie droga!

    OdpowiedzUsuń
  27. Przyznam, że nigdy nie słyszałam o tej masce, a szkoda, bo wydaje się bardzo ciekawa! Dopisuję ją do mojej wishlisty i na pewno sprawię ją sobie niebawem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w Krakowie można zamówić na allegro z odbiorem w centrum miasta ;)

      Usuń
  28. Miałam jedną maskę Hesha i się zniechęciłam, odtąd pozostaję wierna rosyjskim glinkom i algom:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Niestety nie mamy dostępu do przypraw, z których można byłoby samej wyczarować Ubtan... Ja mam gotowca w tubce - Seven Herbal Ubtan - bardzo go lubię;

    OdpowiedzUsuń
  30. Nigdy nie stosowałam nic z tej firmy ale bardzo mnie ciekawi w jaki sposób chcesz ja zastosować na skórę głowy.

    OdpowiedzUsuń
  31. W proszku to ja jeszcze nie widziałam maseczki :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Interesująca. Ja ostatnio zachwycam się maską opatrunkiem Tołpy. Po zimie działa cuda.

    OdpowiedzUsuń
  33. jeszcze nie używałam błotnych maseczek - kolor mnie jakoś odpycha,,,

    OdpowiedzUsuń
  34. uwielbiam maseczki z tej serii, ale tej jeszcze nie testowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja za to mam chętkę na inne tej marki :)

      Usuń

Cieszę się, że jesteście ze mną i czytacie moje posty.
Bardzo dziękuję Wam za każdy komentarz.
Odpowiem na każde pytanie zadane pod postem, także zapraszam do śledzenia wpisów i regularnego odwiedzania mojego bloga.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...