Dziś przyszła wreszcie pora na zrecenzowanie kosmetyku, o którym mało w blogosferze można przeczytać. Sama kupiłam go trochę w ciemno w listopadzie, więc już mogę co nieco napisać. Tym bardziej, że ta naturalna maseczka jest do wygrania w moim rozdaniu, a obiecałam Wam opisać wszystkie tamte kosmetyki.
Hesh, Ajurwedyjska maseczka oczyszczająca Ubtan
Oparty na ajurwedyjskiej recepturze Ubtan łagodnie, ale dokładnie oczyszcza skórę, nie wysuszając jej i zachowując jej naturalną wilgotność. Już po pierwszym użyciu można zauważyć, że skóra rozświetliła się zdrowym blaskiem. Bardzo dobrze nadaje się do pielęgnacji skóry trądzikowej i problematycznej. Działa również przeciwutleniająco i przeciwstarzeniowo, poprawia koloryt skóry. Ma działanie chłodzące.
Skład:
Nagarmotha (Cyperus Rotundus), Rose Petal Powder (Rose Alba), Sandalwood Powder (Santalum Album), Kachura (Curcuma Zedoria), Bawchi (Psorolea Corylifolia), Anantmul (Hemidesmus Indicus), Amba Haldi (Curcuma Amada), Wala (Andropogan Muircatus), Manjishta (Rubia Cordifolia), Orange Peel Powder (Citrus Aurantium), Multani Mati (Fuller's Earth)
Zawiera same naturalne składniki: odżywczy puder z płatków róży, przeciwbliznowy proszek sandałowy, rozjaśniający wyciąg z cytrusów, przeciwbakteryjną kurkumę i całą gamę innych ziół, które nic mi nie mówią, ale zapewne są źródłem antyutleniaczy. A taki skład wydaje się być skierowany na wiele problemów skórnych. A, i zawiera także wybielającą glinkę multani mitti.
Cena/wydajność:
Opakowanie 100g za ok. 12zł. Na jedno użycie na twarz i szyję zużywam jedną czubatą łyżeczkę od herbaty, co powoduje, że od listopada- stosując ją raz w tygodniu (czasem co dwa tygodnie)- zużyłam około połowę. A więc tanio i wydajnie jak za naturalną maseczkę.
Dostępność:
W sklepach z kosmetykami naturalnymi i na Allegro.
Sposób użycia:
Jako mydło
- rozmieszać odpowiednią ilość proszku w wodzie
- rozprowadzić pastę na całym ciele
- odczekać 5-10 minut
- zażyć kąpieli lub wziąć prysznic.
- rozmieszać niewielką ilość proszku z wodą do uzyskania konsystencji pasty
- nałożyć na skórę twarzy
- po 10-15 minutach zmyć lub usunąć poprzez delikatne pocieranie skóry,które zapewni dodatkowy efekt peelingujący
Zapach:
To największy minus tego produktu- zapach jest bardzo intensywny i ziołowy (stawiam, że na pierwszy plan wybija się aromat sandałowca). Utrzymuje się zarówno w suchym proszku, jak i po rozrobieniu proszku z wodą i nałożeniu na twarz. Znika dopiero, jak spłuczemy maseczkę.
Konsystencja:
Bardzo drobno zmielony proszek w kolorze zielono-brązowym, bardzo przypomina glinkę (również po rozrobieniu).
Komfort użytkowania:
Podobny jak przy glinkach czy błotach- wymaga przygotowania pasty, łatwo się nakłada, po 15 minutach zasycha w skorupkę, brudzi przy zmywaniu. Zdecydowanie nie jest to maseczka relaksacyjna.
Działanie:
Na czas testowania tego proszku odłożyłam wszystkie moje glinki i błota, żeby móc zaobserwować jego działanie. Stosowałam tylko jako maseczkę na twarz, którą przy zmywaniu lekko masowałam (taki dodatkowy peeling).
Przede wszystkim bardzo dobrze oczyszcza skórę- po użyciu wszystkie brudy są wyciągnięte, łepki zaskórników usunięte podobnie jak w przypadku glinki zielonej. Przy tym nie wysusza skóry aż tak bardzo, jak glinka (choć należy pamiętać, by również nie dopuszczać do zaschnięcia maseczki na twarzy).
Skóra jest miękka w dotyku, przez następne dni mniej się przetłuszcza, jest również bledsza i taka jakby bardziej zaróżowiona (mniej zszarzała).
Działania przeciwstarzeniowego nie zauważyłam (bo cięzko takie coś zauważyć, a fakt dorobienia się zmarszczek za rok czy za pięć lat trudno będzie przypisać kolejnemu czynnikowi), jednak sądząc po składzie, to jest to pewnie pomoc dla skóry w odsunięciu w czasie tego faktu.
Mnie maseczka nie uczuliła ani nie podrażniła (choć przy pierwszych użyciach czuć było delikatne pieczenie na początku), jednak ja prawie zawsze dodaję kilka kropli oleju do takiej pasty (podobnie jak do glinek), dzięki czemu są delikatniejsze i dłużej zasychają. Raz dodałam również jogurtu, ale mieszanka zapachowa była nieziemsko okropna ;).
Czy kupię ponownie:
Zdecydowanie tak. Nie przeszkadza mi zapach ani komfort użytkowania, gdyż jestem przyzwyczajona do różnych błotek, spirulin czy glinek. Jest tania i wydajna. Ma fajny skład. Działa jak glinka, ale ma do tego kilka bonusów, jeśli chodzi o działanie i przez to jest bardziej wszechstronna. Zastanawiam się jeszcze nad jej stuningowaniem i użyciem np. na skórę głowy... ;).
Ocena:
5-/5