Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o mnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o mnie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 maja 2013

Powrót do źródeł :)

Witajcie moje Drogie!
Jestem, żyję i wracam do bloga. Taką przynajmniej mam nadzieję... I bardzo Was przepraszam za taką długą moją nieobecność i milczenie. Niestety czasem sprawy tak się układają, że hobby czy też jakiekolwiek przyjemności schodzą na dalszy plan (a trochę się tego w moim życiu ostatnio wydarzyło). I dziękuję wszystkim tym przyjaznym Duszyczkom, które się o mnie czy to w mailach czy to w komentarzach podpytywały, od czasu do czasu je podczytywałam i od razu mi cieplej się robiło na duszy :). Mam nadzieję, że jeszcze mnie nie zapomniałyście i będziecie tutaj wracać ;)

Tych, co jeszcze nie wiedzą, to powiadamiam wszem i wobec, w pełni oficjalnie i nieodwołalnie, że w wakacje wyjeżdżam na stałe z kraju, zaczynając moje całkiem nowe życie od Malty. Przygotowania idą pełną parą i powoli zbliżają się ku finałowi. Dlatego też niedługo zacznę wyprzedaż nadmiarowych ubrań/biżuterii/kosmetyków, więc polujcie na okazje!

Co do samego bloga to czeka mnie trochę zaległych recenzji, relacja ze spotkania blogerek, ale zacznę prosto, lekko i pokrótce... czyli dzisiejsze zakupy w Rossmanie. W sumie to moje pierwsze kosmetyczne zakupy od ponad miesiąca, a skusiłam się na razie jedynie na zestaw minimum:


-poczwórne cienie Miss Sporty, Luxury Smoky (nr 407),
-bibułki matujące Wibo.


Za obie rzeczy zapłaciłam zawrotną kwotę 9,65zł i zastanawiam się czy się nie wrócić po większy zapas bibułek :-P.

A Wy, pochwaliłyście się już swoimi zdobyczami czy też dzielnie opieracie się promocji? Radzicie koniecznie coś jeszcze dokupić? Ktoś sprawdzał, czy filtry SunOzon też może są w promocji?

piątek, 29 marca 2013

Drobnostki, ciekawostki, śnieg ;)

Witajcie ciepło w tych zimowych okolicznościach!
Czyż nie pięknie wyglądają choinki przyprószone śniegiem i przyozdobione pisankami ;).

Po pierwsze chciałabym się pochwalić, iż wezmę udział w organizowanym przez Rudąąą12 spotkaniu blogerek na początku maja. Już się nie mogę doczekać, kiedy poznam nowe dziewczyny i zobaczę ponownie te już poznane :D.


Po drugie, oficjalnie rozpoczynam akcję zapuszczania włosów (tzn. w tym tygodniu minął właśnie termin, kiedy się normalnie strzygłam). Z bardzo krótkich chcę dojść do takich do połowy szyi. Teraz włosy na czubku mają 5,5cm. Potrzebuję dużo zaparcia i wsparcia, coby przejść ten najtrudniejszy czas, gdy wygląda się jakby po głowie kosiarka przejechała a później nawiedził huragan ;/. A tak właśnie zaczęłam wyglądać... Z tej okazji mniej więcej co miesiąc będę się chwalić publicznie przyrostem (nie ma to jak motywacja ;) oraz częściej będę pisać o pielęgnacji włosowej. Po prostu na razie problemów z twarzą pozbyłam się, więc nowego hyzia znaleźć sobie trzeba... Zacznę od wcierek na zagęszczenie fryzurki, które namiętnie stosuję od kilku miesięcy.


Po trzecie będzie krótka prezentacja, bo i produkty o których napiszę malutkie. A mianowicie chodzi o zestaw miniproduktów do twarzy i ciała z serii Harmony naturalnej marki Verima, które dostałam ze sklepu Minejo. Czyli kolejnej ciekawej marki, o której na razie u nas cicho.

Co to za marka? Od samego początku istnienia VERIMA koncentruje się na tworzeniu kosmetyków na bazie naturalnej. Kosmetyki te nie zawierają sztucznych konserwantów, silikonu, parafiny i innych składników na bazie olejów mineralnych, które stoją w opozycji do faktycznych potrzeb skóry. Wszystkie posiadają certyfikat BDIH. Dostępne są pełne serie pielęgnacyjne do skóry młodej, wrażliwej, suchej czy dojrzałej, a także produkty do ciała i włosów.
Seria HARMONY marki Verima to zharmonizowany, delikatny program pielęgnacyjny dla skóry suchej, odwodnionej, dojrzałej, wrażliwej, zestresowanej, ze skłonnością do łuszczenia się. Zawiera cenny olej z rokitnika.
Marka ta dostępna jest w sklepie Minejo (link). Ceny wahają się od ok. 40zł za produkty do ciała do ok. 90zł za produkty do twarzy, czyli ceny standardowe dla tego typu kosmetyków. Dostępne są również różne zestawy miniproduktów.


Co ja dostałam? Krem pod prysznic, 15ml, Mleczko do ciała, 15ml, Olejek do ciała, 15ml, Mleczko oczyszczające do twarzy, 4ml, Tonik do twarzy, 15ml, Krem do twarzy, 4ml, Maseczka do twarzy, 4ml.
Wszystkie kosmetyki tej serii zawierają olej z rokitnika (w przypadku kremu do twarzy już na 3 miejscu). Oprócz olejku wszystkie zawierają również masło shea, olej ze słodkich migdaów czy olej jojoba. Do tego ekstrakty z babki lancetowatej, wierzby bialej i płucnicy islandzkiej. Najbardziej spodobał mi sie jednak skład olejku (olej z orzechów laskowych, olej arganowy, olej rokitnikowy, witamina E), który zaczęłam stosować do twarzy.
Produkty były w wersji mini starczającej na 2 (w przypadku np. peelingu do ciała) do 5 użyć (w przypadku maseczki do twarzy), więc o działaniu czy wydajności wypowiedzieć się nie mogę. To jednak dobry sposób na sprawdzenie, czy żaden składnik nas nie uczula ani nie zapycha przed zakupem pełnowymiarowego produktu.


Czy kupię pełnowymiarowe opakowania? Hmmmm, nie. Seria Harmony to jednak nie moje preferencje. Konsystencja mleczka do demakijażu, kremu i maski do twarzy jest bardzo gęsta, wręcz maślana. Może być zbyt bogata dla tłustej skóry. Natomiast produkty do ciała były bardzo lekkie i wręcz o lejącej konsystencji. Ja to bym to zamieniła ;). Po zastanowieniu się pomysł zrobienia zestawu produktów do ciała i twarzy w jednym wydaje mi się nietrafiony, bo przecież wiele z nas ma tu całkiem odmienne potrzeby i ciężko tu o kombinację sprawdzającą się u wszystkich. Natomiast zastanawiam się nad wypróbowaniem jeszcze zestawu dla tłustej skóry (która składa się z pełnej serii, ale jedynie produktów do twarzy).

Pozdrawiam, Ania.

poniedziałek, 4 marca 2013

Krakowskie spotkanie blogerek urodowych

Witajcie!

Wróciłam. Mam nadzieję, że tym razem na dobre. I że jeszcze mnie pamiętacie ;). Niestety lekarze długo mnie trzymali, aż bałam się, że nie wyrobię na pewne bardzo ważne wydarzenie, ale się jednak udało.
A mianowicie w tę sobotę miałam przyjemność po raz pierwszy uczestniczyć w wiosennym spotkaniu blogerek urodowych w Krakowie organizowanym przez Vexgirl.

Mój identyfikator zostawię na pamiątkę ;)

Jako że to moje pierwsze tego typu spotkanie, to noc przed miałam ledwo przespaną (ze strachu przed tym, jak ja się odnajdę wśród tylu osób, które dotychczas jedynie podziwiałam w niemym zachwycie). A jak już zasnęłam, to śniły mi się jakieś plamy na ubraniach, strupy na mojej twarzy i w ogóle masakra. Na szczęście kochana Sabina z bloga Pigeon's Beauty Blog zgodziła się dotrzymać mi towarzystwa na początku, za co Ci ogromnie dziękuję. A już po chwili od wejścia okazało się, że nie miałam się czego bać. Dziewczyny okazały się niezwykle sympatyczne i rozgadane. A do tego wszystkie piękne i uśmiechnięte. Taka formuła spotkania (stojąco-przemieszczająca się) pozwoliła mi poznać i chwilę porozmawiać prawie z każdą z nich, z czego jestem ogromnie zadowolona. Śmiałyśmy się do rozpuku praktycznie przez cały czas. A czas od 16.00 do praktycznie 21.00 zleciał w mgnieniu oka. A wszystko to przy przepysznym cateringu, babeczkach i morzu wina Carlo Rossi oraz super muzyce. I tak na prawdę żałuję, że ten czas tak szybko zleciał, bo bawiłam się wyśmienicie. Już nie mogę się doczekać kolejnej możliwości spotkania Was!

Swojego aparatu fotograficznego z premedytacją nie wzięłam, dlatego będę się posiłkować zdjęciami z blogów Kasi, Matleeny i Blanki..., ale coś czuję, że jeszcze jakieś kompromitujące zdjęcia wypłyną ;).

WINO...
...BABECZKI...
...I PREZENTY :-P
I JEDZENIE...zbliżenie na przepyszne kanapeczki z łososiem, kawiorem i cytryną- aż mi znowu ślinka cieknie.

No i na koniec oczywiście muszę się pochwalić prezentami, które przyniosłam do domu ku ogromnemu zdziwieniu męża:

The Body Shop: masło do ust i masło do ciała

MAC: pomadka, pojedynczy cień i próbka tuszu do rzęs

By Dziubeka: kubek, bransoletka i kupony zniżkowe

Mary Kay: puder i pędzel

PAT&RUB: balsam do ust, płyn micelarny i olejek rozświetlający

Na koniec chciałabym pozdrowić wszystkie dziewczyny i podziękować Wam za świetną zabawę, a Vexgirl za pomysł i organizację!

piątek, 8 lutego 2013

Moje witaminki i suplementy

Witajcie!
W związku z moimi ostatnimi zawirowaniami chorobowymi postanowiłam pokazać Wam czym wspomagam swoje zdrowie. Trochę tego jest, a nie pokazuję tu typowych już leków, więc może znajdziecie coś ciekawego ;):


- żelazo- obecnie pod postacią Ascoferu, który zawiera największą dawkę żelaza w postaci dobrze wchłanialnego glukonianu żelaza. Niestety ale comiesięczne dolegliwości w dłuższej perspektywie odbijają się na stanie naszego zdrowia, dlatego warto badać regularnie poziom żelaza we krwi (tak jak i robić profilaktyczną morfologię), a w razie potrzeby uzupełniać. Dla ciekawskich: niedobory żelaza utrudniają schudnięcie ;).

- witamina D (Vigantol)- to również witaminka od lekarza (na receptę), gdyż w badaniach krwi wyszło, że mam jej niedobory. Najprawdopodobniej dlatego, że: a) mieszkam w Polsce, gdzie mamy mało słońca, b) na odsłonięte części ciała stosuję wysokie filtry przeciwsłoneczne przez cały rok. Dla ciekawskich: witamina D była kojarzona niegdyś głównie z profilaktyką krzywicy u niemowląt, obecnie na całym świecie pojawia się coraz więcej badań wskazujących na jej wszechstronny, korzystny wpływ na zdrowie- wzmacnia odporność, reguluje metabolizm i wydzielanie insuliny, zwiększa siłę i masę mięśni, obniża ryzyko zachorowania na różne choroby (w tym nowotwory), chroni przed nadciśnieniem.

- preparaty multiwitaminowe- właśnie skończyłam opakowanie Super Stress B-Complex amerykańskiej marki Puritan's Pride, która zawiera kompozycję witamin oraz substancji witaminopodobnych. Niestety ale w sytuacji permanentnego stresu zapotrzebowanie na te witaminy jest zwiększone, dlatego czasem warto wspomóc się takimi specyfikami (szczególnie zimą, gdy ilość warzyw i owoców w naszej diecie nie jest tak duża). Również w przypadku różnych chorób przewlekłych dodatkowa suplementacja witaminowa może okazać się konieczna.

- na skórę i włosy (zaczynam akcję zapuszczania) zaczęłam brać Bio-Silica z Olimpu (bardzo podoba mi się skład i ilość użytych substancji: skrzyp, pokrzywa, aminokwasy, kolagen, cynk) oraz od dzisiaj rozpoczęłam akcję picia drożdży. Coś jeszcze polecacie wewnętrznie w tej materii? Jeśli tak, to dajcie znać!

- ważne kwasy tłuszczowe- olej lniany, olej z ogórecznika, czy olej z wątroby rekina zamiennie, a często do sałatki :). O tym, jak są ważne i dla zdrowia i dla urody było już sporo w blogosferze...

- zioła, jak kompleksowa mieszanka Virumin (łuska gryczana, hibiskus, porzeczka, herbata zielona, żurawina, malina, aronia, dzika róża, liść mięty, jabłko, kwiat malwy czarnej) czy herbatka na cerę Elandy (fiołek, pokrzywa, skrzyp, hibiskus, mięta, rumianek). Często również np. melisa, gdy ktoś za bardzo wyprowadzi mnie z równowagi ;).

A Wy czym wspomagacie się wewnętrznie?

czwartek, 10 stycznia 2013

TAG: Moje kosmetyczne sekrety i dziwactwa

Witajcie!
Zostałam otagowana przez Asię z bloga Pielęgnacja twarzy, włosów, ciała- naturalnie!  Autorką tagu jest Agusiak747. Jeśli jesteście ciekawe moich małych sekretów i dziwactw, to zapraszam do czytania.

1. Nie kręcą mnie zapachy
Nie używam perfum, w ogóle mnie do nich nie ciągnie. Nie potrafię określić, który zapach mi się podoba, a który nie (choć same zapachy dobrze rozpoznaję). A jako że używam bezzapachowego blokera, to od czasu do czasu pryskam się jedynie mgiełką o zapachu czerwonego grapefruita- zapach prosty, oczywisty... w sumie to nawet nie wiem, czy to jest mgiełka do ciała czy do pomieszczeń ;).

2. Nie przejmuję się oznaczeniami na opakowaniach kosmetyków
Kluczem w doborze kosmetyków jest według mnie czytanie składu. Jeśli skład mi się spodoba, uznam go za dostosowany do moich potrzeb, to bez problemów użyję kremu do stóp w pielęgnacji dłoni czy umyję twarz płynem do higieny intymnej. Już dawno (zanim nauczyłam się czytać składy) uważałam, że jak coś jest do mycia, to może myć różne części ciała, a jak krem jest 50+ to oznacza w sumie tylko, że jest mocno odżywczy, bo zmarszczek nic już nie cofnie (a wielu cerom koło 30-tki już by się takie silne odżywienie przydało). Więcej o tak zastosowanych kosmetykach pisałam tu.
Ponadto uważam, że takie różnicowanie produktów to tylko i wyłącznie chwyt marketingowy w celu zwiększenia zysków koncernów i że niedługo pojawią się np. oddzielne kremy do lewej i prawej ręki ;).

3. Mam naturę eksperymentatora
Swoją przygodę z kosmetykami zaczęłam jakiś czas temu od dokładnego przewertowania forum "Laboratorium Urody" i to ono zaszczepiło we mnie chęć do poznania składów kosmetyków, sprawdzania przeznaczenia poszczególnych substancji i odkrywania ich nowego zastosowania. A ta potrzeba kontroli nad składem kosmetyków doprowadziła do samodzielnego tworzenia wielu z nich.
Być może wynika to trochę z tego, że jestem z rodziny farmaceutów i zawsze fascynowała mnie receptura (takie pomieszczenie w aptece, gdzie wykonuje się leki), i uwielbiałam patrzeć na robienie leków... i tak jakoś mi zostało :).

4. Mam prawie 30 lat, a nie umiem się malować... i tego nie robię!
To w sumie już nie taki sekret, bo w poprzednich postach się ujawniłam ;). Do tej pory nie nauczyłam się malować (może to wina tego, że nikt w moim otoczeniu w postaci mamy czy przyjaciółek też się nie malował), a że jestem perfekcjonistką, to wybrałam chodzenie bez makijażu niż wyglądanie jak klaun. Ale to nie znaczy, że nie używam kosmetyków kolorowych, wręcz przeciwnie- przez moje półki przetoczyła się ich cała masa, większość jednak została wyrzucona, kilka przeterminowanych niedobitków nadal leży w pudełku. Po prostu ciągle podejmuję próby i się maluję na różne sposoby, ale tylko do chodzenia po domu. Bo że nigdy efekt nie był zadowalający, to nie odważyłam się wyjść w makijażu do ludzi ;(.

Chętnie poczytałabym o dziwactwach i sekretach:
1. EKOcentryczki
2. Marie z La vie selon Marie
3. Kasi z Moodhomme
4.
5. oraz każdej z Was, która miałaby ochotę podzielić się swoimi sekretami czy to w komentarzach, czy to u siebie na blogu ;).

Pozdrawiam!

wtorek, 8 stycznia 2013

Organizacyjnie o niczym ;)

Dzisiaj minął właśnie drugi miesiąc mojego nieporadnego blogowania :). Bardzo się cieszę ze statystyk, ale wreszcie mi przeszło ciśnienie na cyferki- cieszę się po prostu z obecności każdej z Was, cieszę się z każdego komentarza, ale najbardziej się cieszę, gdy mi piszecie, że dowiedziałyście się z mojego posta czegoś nowego :). I ogromnie Wam również za Waszą obecność dziękuję.
Muszę przyznać, że blogowanie mnie coraz bardziej wciąga. Bałam się, że to taka przygoda na kilka tygodni, ale widzę, że sprawia mi to z tygodnia na tydzień większą przyjemność. Bałam się również, że po miesiącu nie będę już miała o czym pisać (bo moje zasoby kosmetyczne nie są jakoś rozbudowane), ale coraz częściej przychodzą mi na myśl tematy nie tylko notek-recenzji, więc będzie dobrze.
Powoli w mojej głowie zaczyna również się krystalizować wizja mojego bloga (tak, tak, na początku nie za bardzo wiedziałam, w jakim kierunku chcę zmierzać), coraz bardziej świadomie dobieram tematy, ale staram się jednocześnie nie popadać w eko-radykalizm, bo to nie byłabym po prostu ja.
W związku z tym następna notka będzie w nowym dla mnie klimacie: makijażowym! I mam nadzieję, że temat ten nie zakończy się na tej jednej notce ;).
Potem będzie również o produkcie mojej pierwszej (chronologicznie) "współpracy", gdy to po tygodniu istnienia bloga dostałam maila z propozycją. Oczywiście ego mi podskoczyło przeogromnie, a co z tego wyszło? Hmm, po raz pierwszy będzie tak dosyć negatywnie. Choć nie zdradzę jeszcze, czy ta negatywna ocena dotyczyć będzie produktu czy mnie samej...
Chciałabym również pomęczyć Was znowu zdjęciami moich sierściuchów, ale one ciągle śpią. Nawet nasza nowa kocia telewizja ich nie za bardzo interesuje :/.
Na razie to chyba byłoby na tyle, pozdrawiam!

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Noworoczne postanowienia i życzenia

Koniec roku to tradycyjny czas podsumowań, ja jednak nie mam jeszcze za bardzo czego podsumowywać w kwestii blogowania. Ale mogę oficjalnie spisać swoje blogowo-urodowe postanowienia noworoczne (w końcu upublicznione słowo jest bardziej motywujące ;).

źródło

A więc w zbliżającym się roku planuję:

-w kwestii urodowej
1. Ostatecznie doprowadzić już cerę do porządku (a jestem na dobrej drodze, więc mam nadzieję, że się uda).
2. Zahamować wypadanie i zacząć zapuszczać włosy (teraz mają 4 cm).
3. Wyrobić sobie dobre nawyki pielęgnacyjne (stały, konkretny dzień dla konkretnego działania, np. maseczkowe niedziele).
4. Nauczyć się malować chociaż w najmniejszym stopniu (co tu więcej dodawać).
5. Zadziałać na cellulit i rozstępy.

-w kwestii blogowej
1. Abym przez cały rok miała tyle zapału do blogowania, co teraz ;).
2. Wreszcie opanować mój aparat fotograficzny i poradzić sobie z balansem bieli.
3. Zaprzyjaźnić się  z jakimś programem graficznym oprócz Painta.

autor: Rafa Irusta/Shutterstock.com

Z tego miejsca chciałabym również podziękować każdej z Was, że mnie odwiedzacie, że wspieracie, za każdy Wasz miły komentarz czy radę. I życzę Wam na Nowy Rok spełnienia marzeń i postanowień, zdrowia i samych sukcesów! No i szampańskiej zabawy ;).

Ania

środa, 26 grudnia 2012

Poświątecznie... i pierwszy prezent da Was

Witajcie (jeszcze) świątecznie!

Jak Wam mijają Święta? Bo mi leniwie na objadaniu się i na spacerach. Chciałam przez te trzy dni uciec od komputera, ale mi się nie udało ;). Podczytywanie Waszych blogów, a i patrzenie jak ktoś podczytuje mój, jest ogromnie wciągające... Dlatego podzielę się zdjęciami z przygotowań do kolacji wigilijnej oraz małą niespodzianką.

"Jestę karpię"
Już bez "karpia", za to z pseudo-stroikiem ;)
Barszczyk, kapusta i kulebiaczki oraz ryba w sosie piernikowym...czyli tradycyjne potrawy po mojemu :)
PS. i mam dla Was niespodziankę, Mikołaj zostawił pod choinką coś dla moich czytelniczek... niedługo więcej szczegółów...

W takim naturalnym woreczku, pomocnik Mikołaja Maurycy próbuje wyczuć, co jest w środku...

sobota, 22 grudnia 2012

Życzenia przed świąteczną przerwą

http://www.dommodelowy.pl/?module=news&action=item&id=1410

Przygotowania do Świąt zakończone, jedzenie zrobione, koty wypieszczone, a nawet już przyszedł do mnie  mój prywatny Mikołaj. I baaardzo mile mnie zaskoczył. To, co mnie ogromnie zdziwiło, to okazało się, że jednak czyta mojego bloga i zajrzał nawet do postu "List do Mikołaja"- dzięki Niemu zostały spełnione moje życzenia.

Dostałam kalendarz:


Oraz zjadłam pyszny suflet czekoladowy (którego nie musiałam sama robić ;):

http://www.wedelpijalnie.pl/pl/aktualnosci/cat:3

Bardzo mnie te prezenty ucieszyły, ale i zaskoczyły- poczułam sie jak małe dziecko, które do ostatniej chwili nie jest pewne, czy aby Mikołaj jego list przeczytał :).

W związku z tym, że wrócę do Was pewnie zaraz po Świętach (czeka mnie zaległy post z okazji akcji "Piękno w naturze"), to chciałam Wam już teraz złożyć najserdeczniejsze życzenia.

Życzę Wam mnóstwo ciepła i radości, dobroci i uśmiechu nie tylko przy wigilijnym stole, jedzenia bez liczenia kalorii i niespodzianek nie tylko pod choinką. Życzę Wam, byście Święta te spędziły tak, jak żeście je sobie wymarzyły... może w ciszy i zadumie, może w gronie rodziny całej..., a może gdzieś tam w ciepłych krajach.
Również koteczki dołączają się z życzeniami:


czwartek, 20 grudnia 2012

Choinkowo, prezentowo i świątecznie :)

Jak Wam idą przygotowania do Świąt? Ja mogę już powiedzieć, że u mnie wszystko gotowe :). Dzisiaj będzie więc już post typowo świąteczny (jakoś o kosmetykach dużo rzadziej myślę w tym czasie), bo i do mnie duch świat już dotarł.

Na początek, zostałam otagowana świątecznym tagiem przez Ernestynę z bloga Słomiany zapał.


ZASADY:
Po prostu umieść powyższy obrazek w swojej notce oraz napisz, co zrobisz w tym roku, aby te święta były jeszcze bardziej magiczne! Chodzi o to, aby oderwać swoje myślenie o świętach od przystrojonych witryn sklepowych, okazyjnych promocji, czy jarmarków świątecznych i pomyśleć, co możesz dać od siebie, aby magia świąt wypłynęła prosto z serducha, zamiast z telewizora i reklam Coca-Coli. :) Nie muszą to być wielkie zamierzenia, może w tym roku upieczesz pierwsze w swoim życiu pierniczki? Może naszpikujesz pomarańcze goździkami, aby ich aromat wypełniał cały dom? A może wraz z bliską osobą w spokoju ubierzesz choinkę i zatrzymasz się na chwilę, aby porozmawiać z nią dłużej i wypić ciepłe kakao? Pełna dowolność dozwolona! :)
Kiedy już podzielisz się swoimi pomysłami, otaguj kolejnych pięć osób :)


Moja odpowiedź:
Nie spinam się jakoś specjalnie z powodu Świąt- na szczęście już się nauczyłam, że aby Święta były magiczne, nie można nikogo do niczego zmuszać (przede wszystkim nie możemy zmuszać same siebie). Mam zamiar zrobić kilka fajnych potraw (bo gotowanie bardzo lubię), tych znanych i lubianych przez nas i tych nowych również, ale nie zamierzam robić ich aż 12, ani robić tych, których nie lubimy (jak karp, a fe!). Na pewno czas ten spędzimy relaksacyjnie, leniwie, a nie według jakiegoś planu. No i mamy już wspólnie udekorowaną żywą choinkę, bo proces poszukiwania choinki, przytargania jej do domu, zastanawiania się czemu znowu lampki nie działają, a następnie ubierania jej jest jak najbardziej magiczny.

Do tagu chciałabym zaprosić:
1. Nimvę z bloga Babska-torebka
2. Cinnamonne z bloga Cinnamonne's Beauty Corner
3. Marcepankę z bloga Damska kosmetyczka
4. Etiennette z bloga Etiennette
5. Nadine z bloga Bo ma być mrucznie

A oto moja choinka kocio-odporna, czyli bez włosia anielskiego (zjedzone może spowodować śmierć kota!), za to ozdobiona przeze mnie pierniczkami, suszonymi pomarańczami, morelami, cukierkami w sreberkach, bezami wyglądającymi jak małe śnieżynki i małymi prezencikami:






Ja ozdabiałam choinkę, ale to mąż ją przytargał, zrobił stojak oraz samodzielnie stworzył gwiazdę (bodajże z tekturek po papierze toaletowym):


Koty na razie podchodzą do niej z taką pewną dozą nieśmiałości ;). Ale pewnie już niedługo będą szaleć, wspinając się po konarze:


Dowiedziałam się również, że wygrałam wiele cudowności, co mnie bardzo ucieszyło, ale jeszcze bardziej zaskoczyło :))):

kosmetyki do włosów wygrane na rozdaniu u Hinaty
na blogu KolczykiIzoldy zestaw kosmetyków Phenome
na serwisie Pomaderia zestaw kosmetyków Sylveco
A to jeszcze nie wszystko, bo spełniły się również dwa moje życzenia, które ujawniłam w liście do Mikołaja na blogu, ale o tym jutro...

wtorek, 11 grudnia 2012

Liebster Blog i garść aktualności

Bardzo mi się miło zrobiło, gdy zobaczyłam, że zostałam po raz drugi nominowana do Liebster Blog. Nominowała mnie Iska, której serdecznie dziękuję :-).



Wyróżnienie Liebster Blog otrzymywane jest od innego Blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Osoba z wyróżnionego bloga odpowiada na 11 pytań zadanych przez osobę, która blog wyróżniła. Następnie również wyróżnia 11 osób (informuje je o tym wyróżnieniu) i zadaje im swoje 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie.

A oto pytania od Iski:

1. Kosmetyk, który zabrałabyś z sobą na bezludną wyspę.
-nie ma takiego ważnego (przeszłam już w swoim życiu przez etap nie używania praktycznie żadnych kosmetyków i wiem, że da się tak przeżyć), miejsce to zapełniłabym raczej książkami i kotami ;).

2. Kosmetyki naturalne, czy klasyczne?
-zdecydowanie naturalne, ewentualnie klasyczne wtedy, gdy nie mogę znaleźć ich naturalnego zamiennika w przystępnej cenie, a mają przyzwoity skład.

3. Wanna czy prysznic?
-wanna, wanna i jeszcze raz wanna, ale niestety jej nie posiadam :(((.

4. Włosy długie czy krótkie?
-marzą mi się długie, takie co najmniej do zapięcia stanika, ale póki nie zastopuję ich wypadania, mam krótkie (nawet bardzo, ok. 4cm ;). Uważam, że długie włosy, gdy jest ich pięć na krzyż, nie wyglądają zbyt atrakcyjnie.

5. Jaki jest Twój ulubiony kolor?
-czerwony- lubię czerwone szminki, ubrania i dodatki do mieszkania.

6. Buty płaskie czy na obcasie?
-na obcasie- przyzwyczajenie pozostałe z czasów, gdy ważyłam dużo więcej.

7. Spódnica czy spodnie?
-spódnica, aczkolwiek częściej zakładam spodnie :-).

8. Balsam do ciała czy oliwka?
-latem balsam, zimą oliwka.

9. Włosy farbowane czy naturalne?
-naturalne, ewentualnie farbowane henną. Już nigdy więcej farb chemicznych.

10. Peeling drobnoziarnisty czy gruboziarnisty?
-enzymatyczny :).

11. Zapachy kosmetyków słodkie czy orzeźwiające?
-słoń mi na nos nadepnął i nie jestem zbyt wyrafinowana, jeśli chodzi o zapachy- ważne by był intensywny, żebym mogła go poczuć ;).

Jako że za pierwszym razem chyba tylko jedna dziewczyna odpowiedziała na moje pytania :(, to

1. Dlaczego zaczęłaś prowadzić bloga?

2. Gdzie najczęściej robisz zakupy kosmetyczne?

3. Czy bliscy wiedzą o blogu? Włączają się w jego życie?

4. Czy masz domowe zwierzątko?

5. Czy za 5 lat nadal widzisz siebie jako blogowiczkę?

6. Jaki był najbardziej nieudany zakup kosmetyczny?

7. Kiedy ostatni raz byłaś u kosmetyczki? Na jakim zabiegu?

8. Jakie masz inne pasje poza blogowaniem?

9. Ile miesięcznie wydajesz na kosmetyki?

10. Jaką książkę ostatnio przeczytałaś?

11. Jaki był najdroższy kosmetyk, który kupiłaś?

I teraz z trochę innej beczki:

-pamiętacie, jak Wam pisałam o zastosowaniu kremu do rzęs L'Biotica jako odżywki do paznokci? Póki nią smarowałam codziennie, efekty były widoczne- błyszczące paznokcie, nierozdwajające się, nawilżone skórki i brak zadziorków. Niestety, gdy mi się skończył, to po kilku dniach paznokcie wróciły do stanu sprzed :(, dlatego teraz zaczynam regularnie smarować masłem shea. Może tym razem efekty pozostaną na dłużej.

-nie udał mi szakup szczoteczki do twarzy z ebaya (nie doszła, więc dostałam zwrot pieniędzy), a że nie chciało mi się czekać na nią kolejnego miesiąca, to kupiłam tę z Rossmanna. Zobaczymy jak się sprawdzi :).

-lubicie pichcić? Bo ja bardzo. I do tego uważam, że książeczek, ulotek, poradników z przepisami nigdy za wiele. Bardzo się ucieszyłam, że po zakupach w Lidlu dostałam ich świąteczną kolekcję (kolędy i przepisy)- pierwsze, co mi zadziałało na wyobraźnię to "Karp w sosie piernikowym"- słyszałyście o takiej kombinacji?


-liczba moich obserwatorów niebezpiecznie zbliża się do magicznej liczby 100, z tej okazji zaczęłam się poważnie zastanawiać nad zorganizowaniem dla Was rozdania, będziecie chętne? :)

Pozdrawiam :) 

sobota, 8 grudnia 2012

Ile masz kosmetyków?

Liczyłyście kiedyś, ile macie kosmetyków? Uważacie, że macie ich za dużo, za mało czy w sam raz? Powtarzają Wam się, np. macie kilka balsamów do ust albo peelingów do ciała? Gdzie je wszystkie trzymacie?

Ja trzymam wszystkie swoje kosmetyki w łazience. W czterech miejscach w łazience:
-pod prysznicem służące do mycia ciała i włosów,
-na umywalce służące do mycia twarzy,
-na półce pojemnik z kolorówką,
-w szafce w dwóch wiklinowych koszykach kosmetyki pielęgnacyjne (w jednym koszyku kosmetyki do twarzy, w drugim do ciała i włosów).

Kiedyś miałam więcej kosmetyków, ale teraz posucha, powtarzają mi się jedynie wcierki do skóry głowy na porost włosów (mam trzy, które mieszam ze sobą) oraz kolekcja glinek.

Jak widzicie, jestem bardzo zorganizowana ;).


Ale za to jak ładnie i minimalistycznie się wszystko prezentuje w łazience :).


I teraz uwaga, uwaga:
-pod prysznicem 5,
-na umywalce 2,
-kolorówka 13,
-w koszykach 19 i 26,
= mam 65 kosmetyków.
Niby wydaje się dużo, ale na tyle potrzeb, nie powiem, chciałabym mieć więcej ;). Pochwalcie się swoimi wynikami ;)

piątek, 7 grudnia 2012

Pierwszy miesiąc za mną, czas na podsumowanie listopada

Witajcie w ten wyjątkowy dla mnie dzień :). Dzisiaj minął właśnie pierwszy miesiąc, odkąd zaczęłam pisać mojego pierwszego w życiu bloga- miesiąc bardzo trudny (jak to początki), ale i niezwykle satysfakcjonujący. Co się wydarzyło przez ten czas:

-spotkałyście się ze mną aż 2601 razy
-aż 82 z Was obserwuje mojego bloga
-napisałam 40 notek
-zostawiłyście po sobie ślad aż 454 razy
-zostałam też nominowana do pierwszego tagu.

Ogromnie Wam dziękuję, dzięki Wam czuję się potrzebna i wiem, że nie piszę sama dla siebie. To Wy współtworzycie tego bloga. Jesteście dla mnie ogromną motywacją na kolejne miesiące. Dlatego wirtualny szampan dla wszystkich!


Mam nadzieję, że nadal będzie Wam się u mnie podobać i będziecie równie chętnie tu wracać w przyszłości. Chętnie dowiem się, co w moim blogu Wam się podoba, a co wolałybyście ulepszyć. W końcu kluczem do sukcesu jest ciągłe dążenie do "lepszości" ;).

Myślę, że warto w tym momencie, byście mnie trochę lepiej poznały. A w związku z tym bardzo spodobała mi się pewna zabawa: "Listopad w dziesięciu punktach".

1. Najważniejszy wpis
Ten pierwszy, bo był najtrudniejszy. A jednocześnie był jakby przypieczętowaniem decyzji o "ujawnieniu się" w sieci (tu).

2. Przeczytane książki
Oj, tyle czasu poświęciłam na uczenie się bloggera i robienia zdjęć, że nie bardzo miałam czas na co innego. Ale za to chyba ze 100 razy przeczytałam instrukcję do mojego aparatu fotograficznego (a jest gruba jak niejedna książka ;).


3. Obejrzane filmy
W tym miesiącu nie oglądałam nic ciekawego, jeżeli chodzi o sztukę filmową, ale dużo czasu poświęciłam pewnemu serialowi. W październiku widziałam kilka odcinków na AXN i tak mi się spodobał, że musiałam w kilkanaście dni obejrzeć koniec 2 sezonu, cały 3, 4 i początek 5 sezonu. A chodzi o "Castle'a"- tak, tak, nie jestem jakoś zbytnio wymagająca, ale przemawia do mnie taki humor ;).


4. Powód do dumy
Każdy dzień, gdy wchodziłam na swojego bloga i widziałam nowe komentarze, nowych obserwatorów. Takie docenienie bardzo podbudowuje moją samoocenę.


5. Najlepszy zakup
Płaszczyk zimowy, wypatrzony na allegro za chyba 30zł. Jedyny i niepowtarzalny, bo mocno kolorowy. Widziałyście go na zdjęciach ze spaceru z Klarysą.


6. Podróże
Niestety nie ruszyłam czterech liter ze swojego miasta :/, ale mam nadzieję, że szybko się to zmieni. Jak wiecie, marzy mi się odpoczynek w jakimś spokojnym miejscu na łonie przyrody :).

7. Ulubione jedzenie
Jesień przyszła, a z nią ochota na słodycze poprawiające humor w zimne długie wieczory. Największym odkryciem dla mnie były lody Bananalicious z Lidla w promocji amerykańskiej. Sztuczny bananowy aromat, przesłodzone, ale najprzyszniejsze o tej porze roku.


8. Najczęściej słuchana piosenka
Nie będę oryginalna, ale Adele z nowego Bonda. Uwielbiam jej głos.


9. Ulubione produkty kosmetyczne
W tej chwili największą miłością darzę krem ślimaczkowy z Mizona (o którym było tu), ah ta świadomość nietypowego składnika ;).


10. Najlepszy moment listopada
Gdy przyszła paczuszka z pierwszymi produktami do testowania, cieszyłam się jak dziecko w czasie Gwiazki. Pewnie potem takie coś powszednieje, ale ten pierwszy raz będę pamiętać.



A ja moje skarby świętują ten dzień ;P?

Co mi, kurna, przeszkadzasz?!
Tak się dobrze schowałam, że mnie wcale nie widzisz, prawda?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...