czwartek, 13 grudnia 2012

Salicylkiem mizianie się po twarzy :)

Jak wiecie już pewnie, mam dosyć problemową skórę twarzy. Przez lata męczyłam się z trądzikiem, stosowałam wiele specyfików- po niektórych było lepiej, ale nigdy dobrze. Od jakiegoś czasu stosuję własną metodę leczenia (choć w porozumieniu z jednym miłym dermatologiem) i oprócz używania zamiennie na noc retinoidów i kwasu azelainowego (post o tym tu), które mają zmniejszyć ilość zmian zapalnych, zaczęłam sobie robić regularne peelingi kwasowe, które mają pomóc pozbyć się zaskórników i grudek.

Z kwasami mam już do czynienia od wielu lat, większość z nich już próbowałam (Effaclar, Diacneal, Viviean, Glyco-A, Sebo-Almond, kwas glikolowy 10%, kwas migdałowy 40%) i nigdy nie było żadnego, dosłownie żadnego widocznego efektu... ani jednej złuszczonej skórki. Dlatego postanowiłam tej zimy wypróbować kwas salicylowy w nieco większym stężeniu. Poczytałam trochę (głównie z Laboratorium Urody), zaopatrzyłam się w składniki i opracowałam sobie plan złuszczania:


-do peelingu na spirytusie potrzebowałam spirytus, kas salicylowy, miarkę 0,15ml, kroplomierz do 2 ml, plastikowy pojemniczek i plastikowe mieszadełko
-postanowiłam robić peelingi co dwa tygodnie od listopada do marca, dzięki czemu wyjdzie ok. 10 zabiegów
-chciałam zacząć od stężenia 10% i ewentualnie w trakcie dojść do 20%
-oczywiście w czasie trwania kuracji używam filtru SVR Lysalpha SPF50
-skórę przygotowałam już wcześniej poprzez używanie toniku z kwasami AHA/BHA z Biochemii Urody.

To tyle założeń, a problem z jakimi przyszło mi się zmierzyć to kwestia stężenia- według kalkulatora stężeń (tu) do otrzymania 7ml roztworu 10% powinnam wziąć 6,6ml spirytusu i 0,4ml kwasu. Na wizażu wyszło jednak, że kwas z Mazideł czy ZSK ma inny ciężar nasypowy i proporcje dla 7ml 10% roztworu powinny wyglądać tak: 6ml spirytusu i 1ml kwasu (tu i tu).
Ja mam kwas o nieznanym ciężarze (z apteki), więc postanowiłam dla bezpieczeństwa przyjąć te mniejsze proporcje. Robiłam również połowę ilości (3,5ml) i wystarczyło mi to na całą twarz i szyję w 2 warstwach (choć zmniejszanie porcji nie jest konieczne, gdyż rozrobiony kwas można trzymać w lodówce przez kilka tygodni, ja jednak wolę świeże porcje, gdyż nigdy nie wiadomo, czy nie będę chciała zmienić stężenia).

Wykonałam już 3 peelingi według tego schematu (wszystkie o 10% stężeniu).

Jakie są moje wrażenia:
-kwas rozpuszcza się momentalnie i się nie wytrąca, więc przygotowanie jest proste jak drut,
-podczas nakładania skóra niemiłosiernie piecze (musiałam się powachlować). ale trwa to niecałą minutę od nałożenia a później przechodzi,
-nakładałam małym pędzelkiem, gdyż tak wydaje mi się najdokładniej i najwygodniej,
-po nałożeniu skóra jest lekko zaróżowiona i to znika dopiero następnego dnia rano,
-nawet przy drugiej warstwie nie widziałam efektu zeszronienia,
-nie zostawia żadnej warstewki, momentalnie się wchłania,
-nie musi być neutralizowany, ja jednak po pół godzinie delikatnie myłam twarz wodą z mydłem aleppo i nasmarowywałam się kremem Alterra,
-następnego dnia nic nie było widać, jedynie po przejechaniu po skórze palcami czuć było, że jest taka szorstka,

na drugi dzień

-kolejnego dnia skóra zaczyna schodzić płatkami- u mnie całe linienie trwało dwa dni i koniec,

na trzeci dzień

-skóra po wylinieniu jest niesamowicie gładka, pory niewidoczne, tam gdzie były zaskórniki, to stają się one jakby wystające i wychodzą nawet podczas przecierania twarzy wacikiem,
-z każdym tygodniem tworzy mi się coraz mniej zaskórników, a i stare powoli znikają,
-alkohol działa mocno wysuszająco, więc smaruję się Alterrą nawet kilka razy dziennie, kiedy mogę sobie na to pozwolić.

Ogólnie jestem bardzo zadowolona z działania- wreszcie widzę namacalne efekty kwaszenia się ;). Z uwagi na działania dodatkowe kwasu salicylowego (wnikanie do gruczołów łojowych, działanie przeciwzapalne) aż żałuję, że dopiero teraz się na ten kwas zdecydowałam, bo dla mnie jest on o niebo lepszy od kwasów AHA.

PS. ten post nie jest postem promującym tego typu zabiegi, a raczej informującym o moich doświadczeniach  dla osób poszukujących informacji o tego typu peelingu.
Złuszczanie kwasami jest zabiegiem dosyć niebezpiecznym, wymaga przygotowania do niego skóry, powolnego zwiększania stężeń i dokładnego obserwowania reakcji skóry.
Przede wszystkim jest koniecznością przy problemach skórnych, dlatego życzę każdemu z czytających, by nie musiał z moich doświadczeń korzystać ;-).

Dla wnikliwych, czemu kwas salicylowy:
Kwas salicylowy jest zaliczany do grupy kwasów beta-hydroksylowych (BHA).
Ma właściwości komedolityczne (przeciwzaskórnikowe), bakteriostatyczne, przeciwgrzybicze, przeciwzapalne i keratolityczne.
Działa łagodniej (m.in. łagodniej złuszcza) w porównaniu do kwasów AHA. 

Podczas jego stosowania rzadziej pojawiają się efekty uboczne w postaci pieczenia, szczypania i nadmiernego złuszczania się skóry.
Dzięki temu, iż wykazuje zdolności bakteriostatyczne oraz przenikania przez warstwę sebum i wnikania w głąb mieszków włosowo-łojowych, jest szczególnie polecany osobom z trądzikiem i nadmiernym wydzielaniem sebum (zapobiega powstawaniu zmian trądzikowych) oraz osobom z suchą skórą do stosowania na zanieczyszczającą się strefę T.
Efekty stosowania kwasu salicylowego:
*oczyszcza gruczoły łojowe (tzw. oczyszczanie porów skóry) z zaskórników i zapobiega tworzeniu wszelkich wyprysków;
*przyspiesza proces gojenia ognisk zapalnych (np. zmiany trądzikowe) i podrażnień;
*reguluje odnowę komórkową skóry i działa złuszczająco na zgrubiałą warstwę rogową naskórka;
*dzięki efektowi złuszczania komórek naskórka zmniejsza posłoneczne i pozapalne przebarwienia (mechaniczne usuwaniu melanocytów z warstwy podstawnej naskórka);
* zwiększa skuteczność działania innych preparatów kosmetycznych- skóra przygotowana kwasami lepiej absorbuje składniki aktywne w nich zawarte;
*zmniejsza płytkie blizny potrądzikowe;

(źródło: http://mazidla.com/index.php?page=shop.browse&category_id=14&vmcchk=1&option=com_virtuemart&Itemid=27)

Dla jeszcze bardziej wnikliwych:
-Kwas salicylowy jest otrzymywany z kory wierzby. Ogólne działanie kwasu BHA jest bardzo podobne do opisanych powyżej kwasów AHA, czyli także reguluje on odnowę komórkową skóry, działa złuszczająco, poprzez rozluźnianie połączeń międzykomórkowych, usuwając zbędne warstwy zrogowaciałych komórek naskórka. Jednak posiada on również kilka nowych odróżniających go od kwasów AHA właściwości. Mianowicie:
- Kwas salicylowy działa łagodniej aniżeli kwasy AHA, podczas jego stosowania rzadziej pojawiają się efekty uboczne w postaci pieczenia, szczypania i nadmiernego złuszczania się skóry. Dlatego też ostatnio można zauważyć tendencję do większego zainteresowania wśród firm kosmetycznych kwasem salicylowym niż kwasami AHA. Zdaża się bowiem, że osoby, których skóra nie toleruje kwasów AHA zupełnie dobrze reagują na kwas salicylowy.
- Kwas salicylowy jest ponadto związkiem spokrewnionym z aspiryną (chemiczna nazwa aspiryny to kwas acetylosalicylowy) i tak jak ona posiada pewne właściwości przeciwzapalne, sprzyja więc procesowi gojenia się wyprysków i podrażnień.
- Jest to kwas rozpuszczalny w tłuszczach, dzięki temu oprócz tego, że złuszcza martwe komórki z powierzchni naskórka, ma także zdolność przenikania przez warstwę łojową-sebum i wnikania w głąb oraz oczyszczania porów skóry, a także wnikania w głąb mieszków włosowych, co ma duże znaczenie w leczeniu trądziku. Dzięki temu przyczynia sie do odblokowania porów, a co za tym idzie zapobiega tworzeniu wszelkich wyprysków oraz pomaga oczyszczać tzw. "zaskórniki", które stają się dzięki temu mniej widoczne. Z tego też względu preparaty z kwasem BHA polecane są dla cer skłonnych do zanieczyszczonych porów i trądziku, ale to nie znaczy, że są odpowiednie tylko dla cer tłustych. Dla osób, które mają problemy z wypryskami kwasy BHA będą na pewno bardziej efektywne niż AHA, jednak kwasy te są także odpowiednie dla cer suchych, nie mają one bowiem właściwości wysuszających, poza tym nawet osoby z suchą cerą mają często problem z zanieczyszczonymi porami skóry, zwłaszcza w tzw. linii T, czyli nos, broda i środkowa partia czoła. Wyjątkiem są preparaty z kwasem BHA, które dodatkowo zawierają typowe składniki dla cer trądzikowych o działaniu antybakteryjnym, regulującym nadmiar łoju, takie kremy mogą wysuszać suchą cerę.
- Ostatnie badania wykazały również działanie antybakteryjne kwasu salicylowego, co w przypadku cery z wypryskami jest szczególnie istotne.
- Jeśli chodzi o stężenie, to w przypadku kwasów BHA efektywne stężenie jest dużo niższe i wynosi 1-2 %. Stężenie kwasu salicylowego wynoszące minimalnie 1 % jest wystarczające, by mógł on skutecznie spełniać swe zadanie.
- W przypadku pH produktu wartość optymalna jest zbliżona do wartości pH potrzebnej dla kwasów AHA. Jedyna różnica jest taka, że kwasy BHA skuteczniej działają w bardziej kwaśnym pH. Powyżej wartości pH 4 nie są już tak efektywne, jak kwasy AHA. Ogólnie zakres podaje się między pH 3-4.
- Jeśli chodzi o czas działania to właściwości kwasów BHA różnią się zasadniczo od kwasów AHA. Ich zdolność do złuszczania nie zmienia się w ciągu upływu czasu, czyli działają one w stałym tempie przez cały okres ich stosowania. Nie osiągają takiego punktu, w którym przestają działać, tak jak to było w przypadku kwasów AHA. W związku z tą właściwością początkowo wielu dermatologów obawiało się, że długotrwałe stosowanie produktów z kwasami BHA może spowodować nadmierne podrażnienie skóry oraz, że mogą przyczynić się one do efektu odwrotnego czyli, że w wyniku stałego złuszczania skóra będzie jeszcze szybciej odbudowywała naskórek i ulegała rogowaceniu. Jednak obecnie wiemy, że tak się nie dzieje. Regularnie złuszczany naskórek nie zostaje pobudzony do intensywniejszego procesu rogowacenia. Poza tym o czym już wspominałam jeśli odstawimy produty z kwasami to skóra z upływem czasu powoli powróci do stanu wyjściowego, a to wskazuje, że kwasy nie powodują stałych efektów ubocznych. Obecnie poleca się, aby w przypadku cery suchej kremy z kwasem BHA używać podobnie jak produkty z kwasami AHA, czyli robić sobie przerwy od czasu do czasu, natomiast osoby mające problemy z trądzikiem i wypryskami mogą używać kremy z kwasem BHA w sposób ciągły. Dla tych osób regularne stosowanie preparatów z kwasem salicylowym (najlepiej wieczorem) może wejść w rutynę jak codzienne oczyszczanie twarzy.
- Warto pamiętać, że głównym zadaniem produktów z kwasem salicylowym jest uregulowanie procesu złuszczania skóry, natomiast wiele osób zwłaszcza z tłustą cerą oczekuje jeszcze redukcji przetłuszczania się cery, tego jednak kremy z kwasem BHA nam nie mogą zapewnić.
- W niektórych przypadkach, zwłaszcza u osób ze zmianami trądzikowymi lub częstymi wypryskami zdarza się, że na początku stosowania kremu z kwasami BHA czy AHA następuje pogorszenie stanu cery i więcej wyprysków zaczyna się pojawiać, podobne efekty można zaobserwować podczas kuracji maściami z tretinoiną. Nie trzeba się tym zrażać, gdyż nie oznacza to, że produkt źle działa i zamiast polepszać to pogarsza nam stan cery. Jest to efekt chwilowy, który jeśli będziemy nadal kontynuować kurację powinien minąć z czasem. Dlaczego się tak dzieje? Otóż lekarze dermatolodzy tłumaczą to tym, iż ponieważ produkty te mają działanie złuszczające mogą spowodować, że ogniska zapalne, niewidoczne pod skórą mogą się ujawnić jak gdyby szybciej i w jednoczesnym czasie, stąd wrażenie, że nagle pojawiło się na naszej twarzy tyle krostek, a do tej pory co prawda pojawiały się, ale pojedynczo od czasu do czasu. Ważne więc, by nie odstawiać kremu natychmiast, tylko używać go nadal, a po czasie stan cery powinien ulec poprawie.
- Kolejna ważna sprawa to cierpliwość. Kwasy nie działają natychmiastowo, co prawda już po pierwszych zastosowaniach od razu odczuwamy wygładzenie i poprawę kolorytu cery. Jednak zwłaszcza w przypadku kwasów BHA i ich wpływu na oczyszczenie porów skóry, nie można oczekiwać widocznych rezultatów już po kilku dniach. Dużo zależy od indywidualnych właściwości naszej skóry, jedni zauważą poprawę szybciej i będzie ona bardziej widoczna, inni dopiero po miesiącu stosowania i może nie będzie to aż taki efekt jakiego by oczekiwali. Jednak gwarantuję na podstawie własnego doświadczenia, że zmiana na lepsze na pewno będzie widoczna.
- Poza tym po czasie stosowania preparatu z kwasem BHA czy AHA, może nam się wydawać, że krem już nie działa. Jednakże nie jest to tak końca prawdą. Na początku po zastosowaniu kremu z kwasem , na pewno zauważymy wyraźną różnicę, preparat ten polepszy stan cery do pewnego stopnia, na ile to jest możliwe, a następnie dzięki regularnemu stosowaniu będzie on podtrzymywał osiągnięty efekt. Z czasem ponieważ przyzwyczaimy się do nowego stanu cery, może nam się wydawać, że krem już nie działa, ale przecież nie możemy oczekiwać "cudów", taki preparat jest zdolny polepszyć stan naszej cery w pewnym stopniu, nie jest jednak w stanie całkowicie ją odmienić.
- Preparaty z kwasami BHA można także używać wszędzie tam, gdzie mamy problemy z wypryskami np. dekolt, plecy.

(źródło:  http://www.laboratoriumurody.pl/forum/zluszczanie-za-pomoca-kwasu-salicylowego-salicylic-acid,t20,0&sid=87a2f6da5212791f46cc7eeae16934c7.html)

32 komentarze:

  1. allleeee ekstra! cudownie działa! super, że w końcu znalazłaś kwas, który Cię złuszcza. Ja od dawna myślę o kwaszeniu, ale na razie nie znalazłam żadnego filtra ochronnego, który by mnie nie zapychał. jak tylko się przygotuję do kwaszenia (znajdę odpowiedni filtr i krem) to od razu zaczynam! jak na razie to zamiast kremu uzywam olei, ale nie wiem, czy przy kwasach by mi wystarczyły... gratulacje efektów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, spróbowałam już chyba wszystkich (no jeszcze pha mi został, ale on ponoć delikatny) i dopiero ten coś robi ;)
      no i polecam kwasy, dużo dobrego dla skóry robią, gdyby nie poszukiwania tego filtru- mam na razie SVR dla tłustej skóry i jest w miarę, ale nadal szukam czegoś lepszego (chcę jeszcze wypróbować nowy Capital Soleil i strasznie mnie kusi Aknicare, który ponoć zachowuje się jak zwykły krem a nie jak filtr ;)

      Usuń
    2. A co ze zwykłym, aptecznym spirytusem salicylowym, można nim sobie smarować twarz "w ramach kuracji kwasowej" czy jednak nie jest to bezpieczna metoda?

      Usuń
  2. jeśli migdał nie zadziała, to sięgnę po salicyla; od dwóch dni smaruję się tonikiem 5%

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. salicyl a fajne, nietypowe dla innych kwasów właściwości- szkoda, że jest tak mało popularny :(

      Usuń
  3. dziękuję za rady - odpisałam na parę zagadnień - może zerkniesz jeszcze raz - zapraszam ;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze raz dziękuje za wyczerpującą odpowiedz - tego mi było trzeba ;-D

      Usuń
    2. mam nadzieję, że coś Ci pomoże i będziesz miała znowu piękną, bezproblemową cerę ;)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. szczerze Ci życzę, żebyś nie musiała nigdy sięgać po niego ;)

      Usuń
  5. ciekawe :) ja na szczęście nie mam takich problemów :) .dodaję do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ślicznie dziekuję za oddany na mnie głos i za przemiły komentarz :) bardzo bardzo dziekuję :* pozdrawiam ciepło :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie musisz dziękować, po prostu uważam, że Twoje podsumowanie było najbardziej pomysłowe :)

      Usuń
    2. mimo to dziekuję :) ciepłe słowa ze strony innej blogerki bardzo motywują :) aż chce się dalej pisać.
      Życzę spokojnej nocy, bo ja już zmykam do łóżka :)
      :*

      Usuń
  7. życzę Ci powodzenia. moja córka ma trądzik i wiem, że walka jest trudna ale systematyczność prowadzi do zwycięstwa.

    OdpowiedzUsuń
  8. Na mnie kwas migdałowy też nic a nic nie działał.
    Teraz używałam toniku z kwasem mlekowym, ale ciężko mi ocenić czy to on tak działa czy retinoidy :)
    mam też salicyla w wekkend wezmę się w końcu za peeling.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko ostrożnie ;)
      a skoro używasz jednocześnie i toniku kwasowego i wprowadziłaś atrederm, to nie ma mocnych, musisz się wreszcie zacząć ładnie łuszczyć :)

      Usuń
  9. Podziwiam za odwagę w takich działaniach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie no, teraz to już nie odwaga- po tylu latach znam już swoją skórę, a kwasy wprowadzałam powoli i stopniowo, obserwując rezultaty... więcej odwagi było w tym, żeby wziąć leczenie mojej skóry we własne ręce ;)

      Usuń
  10. Jeśli chodzi o stężenia, zawsze najbezpieczniej jest zaopatrzyć się w wagę jubilerską (większa dokładność niż kuchenna). Chociażby z tego względu, że przepisy podawane w %, podawane są w % wagowych. Druga sprawa- te gęstości nasypowe, zależą one od wielu czynników, m.in. kształtu cząstek, subst. pomocniczych i stopnia rozdrobnienia (jak wielkie te cząstki są). Gęstość może być inna w obrębie jednej substancji, jednak nie powinny to być nie wiadomo jakie różnice.
    Jeśli chodzi o przechowywanie, bez obaw, jeśli przełożysz kwas do szczelnego opakowanie (żeby alkohol nie odparował) nic się z twoim peelingiem nie stanie, powiem więcej, to wpłynie korzystnie na jednorodność roztworu. Trzeba tylko pamiętać by przed użyciem wstrząsnąć :)

    Sama muszę zacząć się bawić kw. salicylowym, twoje zdjęcia zachęcają do spróbowania:-). Niedawno używałam jabłkowego i do takich efektów jak twoje było mi daleko :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, waga jubilerska to mi się marzy bardzo, bo to przeliczanie na objętości, a do tego jeszcze jest tyle kontrowersji w sprawie ciężaru salicyla na internecie :(

      i bardzo polecam ten kwasik, według mnie dużo lepszy niż wszystkie AHA razem wzięte... ale jak to przy kwasach trzeba próbować powoli ;)

      Usuń
  11. Post bardzo przydatny i rozwiewający wątpliwości.
    Zostałaś podwójnie otagowana. Jeśli masz ochotę zapraszam do zabawy:

    http://slomianyzapalmoj.blogspot.com/2012/12/aaatagi-dwa.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Czy przed wykonaniem "zabiegu" kwasem salicylowym koniecznie trzeba wcześniej przygotować skórę tonikami/innymi preparatami, czy można tak po prostu go wykonać? Mam kłopot z nadmiernym rogowaceniem naskórka głównie na łydkach i zastanawiam się nad Twoją metodą. Trzeba wykonać wcześniej jakiś mechaniczny peeling? ~Bibi~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. -Niestety ale kwasy wymagają wcześniejszego przygotowania skóry, nawet w miejscach mniej delikatnych, jak łydki.
      -Proponuję zacząć od toniku 2%, który ma tylko trochę alkoholu i obserwować reakcję skóry. Potem możesz zwiększać stężenie/ ilość alkoholu w roztworze, potem na łydkach można nawet zafundować sobie peeling mechaniczny przed nałożeniem kwasu, ale to wszystko to dłuższy proces (zakładając zabieg co ok 2 tygodnie to przed latem możesz nie dojść nawet do 20% stężenia nie mówiąc o dodatkowych peelingach mechanicznych).
      -Skóra łydek również musi być pomiędzy zabiegami porządnie natłuszczana.
      -Konieczne jest również wcześniejsze sprawdzenie, czy nie ma się uczulenia na salicylany (to znaczy, że nie smarujemy od razu całych łydek, a tylko mały obszar).

      Jeśli mówisz o nadmiernym rogowaceniu okołomieszkowym,to niemniej jednak proponowałabym wprowadzenie łagodnych kwasów, bo wielu osobom pomagają. Mi na łagodną (niezapalną) formę tego schorzenia pomogło mydło aleppo lub inne środki myjące bez sls, peelingi z dodatkiem mocznika i nawilżanie skóry ciała oliwkami/balsamami bez olejów mineralnych. Przygotowuję większy post na ten temat, ale to dopiero za ok. tydzień.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Dziękuję, za wyczerpującą odpowiedź , choć przyznam, że zaskoczyło mnie to "czasowo" ;)
      W zasadzie u mnie nie występuje rogowacenie okołomieszkowe (tzw. gęsia skórka), ale na całej powierzchni łydek (zwłaszcza z przodu) mam naskórek z 10 razy grubszy od przeciętnego człowieka ;)
      Coś, jak przy dermatozach typu "rybia łuska"...
      Mam wrażenie, że to był skutek zbyt częstego peelingu mechanicznego robionego za pomocą preparatów z dodatkiem zmielonych pestek brzoskwini...
      Miałam taki okres w życiu, kiedy po częstym opalaniu niezbyt regularnie rozkładała mi się opalenizna i gdzieś wyczytałam, że tylko porządny i częsty peeling mechaniczny pomoże, więc zakupiłam taki do kolan, pięt i łokci !
      Sama to sobie zrobiłam, a tera próbuję zwalczyć...

      "Normalnemu" przeciętnemu człowiekowi po poparzeniu słonecznym schodzi naskórek płatkami, ale są one na tyle cienkie, że w palcach ich nie czuć...
      A moje są grubsze od średnicy włosa i nie muszę się poparzyć - wystarczy , że się zadrapię na łydce - złapię palcami i pociągnę - schodzi płat wielkości kilku centymetrów... skórka jest gruba, sucha i trudno ją rozerwać.

      Kiedyś smarowałam się preparatem z mocznikiem, robionym na receptę - teraz dermatolog nie chce wypisać Rp., bo twierdzi, ze są gotowe preparaty, które nawet 50% mocznika zawierają...
      Tyle tylko, że cena jest dość zaporowa - nawet 50-60zł za małą tubkę.

      Dlatego szukam alternatywnej metody...

      Usuń
    3. czyli rozumiem, że odwiedzałaś dermatologa i nie wykazał innej przyczyny Twojego schorzenia, np. jakiś mniej typowy grzybek? Może dać kawałek takiego oderwanego naskórka na posiew w kierunku grzybów?

      co do mocznika, to jak najbardziej polecam, obojętnie co to jest- jeśli dermatolog nie chciał wypisać recepty, to albo koniecznie poszukaj innego, bo przecież argument cenowy to ważny argument (ja ich trochę odwiedziłam i niektórzy lubują się w dermokosmetykach, ale wciąż jest dużo takich, którzy stosują tradycyjne leki recepturowe, zależy kto ma jakie preferencje). Albo może masz gdzieś jeszcze fiszki ze składem z tych leków robionych, które miałaś kiedyś- możesz zanieść do apteki i panie też zrobią, nie trzeba na nie koniecznie recepty, tylko że będzie troszkę drożej.

      No i jeśli masz czas i chęci i nie odstrasza Cię to, to polecam zagłębić się w forum "Laboratorium Urody"- tam jest dużo pomysłów na różne schorzenia, wątki i o peelingach salicylowych na ciało i o moczniku, wtedy możesz zacząć sama kręcić mazidła i uniezależnić się od apteki, bo będziesz mogła otrzymać prawie każdą możliwą recepturę duuuużo taniej.

      Usuń
  13. Właśnie dumam nad domową produkcją pewnych pomocnych specyfików ;) Moja p.dermatolog zajmuje się m.in. medycyną estetyczną i właśnie woli wypisać receptę na gotowy krem za kilkadziesiąt złotych z pewnej znanej francuskiej f-my, niż dać Rp. na prosty w składzie krem/płyn za kilka złotych...
    Zakupiłam już przez internet kwas salicylowy, bo niestety odwiedziłam większość aptek wkoło i nigdzie go nie dostałam - słyszałam też, że jest wyłącznie do użytku aptecznego :|

    Zastanawiam się nad zakupem mocznika i dodaniem go do jakiegoś prostego kremu/balsamu dla dzieci... tylko zielona jestem w tej kwestii - a chemia była dla mnie czarną magią przez całe liceum ;)

    Mam wagę elektroniczną, jednak nie jubilerską, więc z precyzją gorzej.
    Mam czas i chęci - może coś z tego wyjdzie...

    Badałam się w kierunku grzybka, bo p. dermatolog najpierw mnie na niego leczyła, a potem była zdziwiona, ze nie ma poprawy i okazało się, że nie może jej być, bo to nie grzybek :P

    Natomiast raczej w 100% jest to wielokrotne mechaniczne uszkodzenie peelingiem (teraz wiem, że to zbyt mądre nie było...) - tak, jak np. dłonie kogoś, kto nimi mocno fizycznie pracuje stają się twarde ze zgrubiałą skórą, tak moje łydki skończyły, kiedy wielokrotnie uszkadzany naskórek mechanicznym peelingiem odrastał coraz grubszy...

    Na salicylany uczulenia z pewnością nie mam, bo leczę nimi (co prawda wewnętrznie, ale jednak) uciążliwe migreny męczące mnie już ponad 25lat (mniej więcej od 12-15r.ż.) - więc po kwasie acetylosalicylowym w tabletkach już bym coś zauważyła ;)

    Zaraz poczytam na Laboratorium Urody, co tam ciekawego :)
    Dzięki serdeczne za poświęcony czas - POZDRAWIAM z Dolnego Śląska :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to jeżeli grzybek wykluczony a lekarz ma takie podejście a nie inne, to faktycznie chyba najlepiej wziąć sprawy w swoje ręce ;)
      możesz zacząć od toniku 2% z salicylem co dwa tygodnie i powoli zwiększać stężenie, a na co dzień zrobić sobie własny nawilżacz z mocznikiem (lub dodać mocznika do jakieś gotowego dobrego kremu, choćby Cetaphilu)- stężenie ponad 10% (a w takim codziennym smarowidełku to i 35% możesz w sumie mieć) też działa keratolitycznie ;)
      a składniki to chyba tylko ze sklepów z półproduktami trzeba zamówić, też mi się nigdy nie udało nić wydębić z apteki ;)
      jeżeli chodzi o stężenia a nie masz wagi jubilerskiej, to zawsze możesz skorzystać z kalkulatora stężeń (link na stronie), wszystkie ciężary oprócz salicyla są tam raczej dobrze podane, więc dobrze oblicza ilości składników, a wtedy mierzysz sobie ilość substancji w strzykawkach, albo takich kubeczkach z podziałką, jak przy syropach- one są w aptekach już łatwo dostępne

      też pochodzę z Dolnego śląska, więc mam nadzieję,że nie jesteś moją szwagierką ;) pozdrawiam!

      Usuń
  14. Heej, a co poleciłabyś na twarde pięty i prawie całą stopę (modzele)? Stosuję maść na odciski (taka nazwa), ale kuracja trwa 2 tygodnie i zgrubiały naskórek schodzi nierównomiernie. Najgorzej tam, gdzie stopy stykają się z podłożem i są ubite. Gdzie można kupić te składniki, o których piszesz?

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że jesteście ze mną i czytacie moje posty.
Bardzo dziękuję Wam za każdy komentarz.
Odpowiem na każde pytanie zadane pod postem, także zapraszam do śledzenia wpisów i regularnego odwiedzania mojego bloga.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...