Ile z Was czyta składy kremów do twarzy? Albo przeglądając ich recenzje na blogach zwraca uwagę na to, jak jakaś bardziej obeznana z tematem blogerka opisała skład? A zastanawiałyście się kiedyś nad tym, co jest w produktach które mają kontakt z błonami śluzowymi, czyli obszarem który charakteryzuje się dużo większą wchłanialnością nałożonych substancji? Ciekawa i dająca do myślenia jest seria postów Angel (uwaga, tylko dla dorosłych!) na ten temat. Ale mnie zastanowił inny obszar: mianowicie jama ustna. Czyli dziś będzie o tym, co siedzi w naszych pastach do zębów i płynach do płukania.
I co się okazuje? Nietrudno znaleźć takie z SLS-ami, glikolem, alkoholem, parabenami, PEG-ami, dziwnymi konserwantami, pochodnymi formaldehydu.... czyli wszystkim tym, o czym się trąbi na blogach przy temacie kremów czy szamponów.
Nie będę tu rozkładać na czynniki pierwsze wszystkiego, bo zajęło by to wieki i miało pewnie objętość książki. Nie chcę się też zajmować problemem fluoru, bo to już było wałkowane na wszystkie strony i pewnie consensusu jeszcze długo się nie osiągnie (ja wybrałam pośrodkową wersję, czyli ograniczam jego ilość, ale nie rezygnuję całkowicie). Raczej na pewnym wycinku materiału chciałabym Wam rzucić temat do zastanowienia :). I być może własnych poszukiwań, z efektów których ja sama chętnie skorzystam.
A mianowicie w tym moim szale czytania składów chciałam jakiś czas temu znaleźć dla siebie płyn do płukania ust. Od tego zaczęłam, bo w moim przypadku musiałby on spełnić wiele warunków. Przede wszystkim nie trawię niczego, co jest miętowe w smaku. Po drugie rzeczy tego typu wolę kupować stacjonarnie, bo ze sklepami internetowymi to trzeba większe zakupy i nigdy nie wiadomo, kiedy będzie taka okazja. A więc wszystkie płyny te oficjalnie eko odpadają. No więc inny pomysł- płyny dla dzieci. Powinny być dostępne wersje smakowe, a że dla dzieci to i skład nie powinien przerażać z kilometra, prawda?
I tu zonk- tak powszechniej dostępne to są tylko 4 smakowe płyny na rynku. Widocznie u nas wszyscy kochają ten smak, nie ma alergików ani osób leczonych homeopatycznie (które mentolu nie mogą używać). No trudno, pomyślałam sobie, cztery to i tak już wybór, więc pora zgłębić się w składy....
Colgate Plax Magic
skład: Aqua, Glycerin. Propylene Glycol, Sorbitol, Poloxamer 407, Cetylpyridinium Chloride, Aroma, Sodium Fluoride, Methylparaben, Sodium Saccharin, Menthol, Propylparaben, CI42090
Tutaj wysoko nawilżająca błony śluzowe gliceryna, ale zaraz potem glikol propylenowy (po co?! pytam ja się...), słodzik i w miarę łagodna substancja czyszcząca. Fajnie, że w składzie oprócz związku fluoru (starszej generacji), jest substancja remineraliująca szkliwo (Cetylpyridinium Chloride) oraz słodzik działający przeciwpróchniczo. Ale są również parabeny :/. W płynie, który ma dłuższy kontakt z błonami śluzowymi. Dla dzieci. Phhh.
Aquafresh Big Teeth
skład: Aqua, Glycerin, Sorbitol, Poloxamer 338, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Sodium Benzoate, Aroma, Allantoin, Cetylpyridinium Chloride, Methylparaben, Sodium Fluoride, Sodium Saccharin, Disodium Phosphate, Sodium Phosphate, Limonene, CI 17200Czyli działające nawilżająco na błony gliceryna i sorbitol, potem dwie substancje czyszczące. Jest też allantoina. Substancja remineralizująca i związek fluoru. No i wiadomo: słodzik, konserwanty (benzoesan sodu w całkiem dużym stężeniu). Ale jest również jeden paraben. Wprawdzie tylko jeden, ale przed fluorkiem sodu, czyli w większym stężeniu niż poprzednio.
Listerine Smart Rinse
skład: Aqua, Sorbitol, Aroma, Phosphoric Acid, Sucralose, Cetylpyridinium Chloride, Sodium Fluoride, Disodium Phosphate. CI 15985, CI 42090
Tutaj nie ma gliceryny, za to jest sorbitol (słodzik, ale również pełni funkcję nawilżającą). Co jest potem? Kwas fosforowy- dokładnie ten sam jaki jest w napojach typu Cola i oskarżany o wszelkie zło (gdyż stosowany w jamie ustnej osłabia szkliwo silne zmieniając pH śliny, niektóry uważają że nawet trawi szkliwo). Dalej również substancja remineralizująca oraz związek fluoru starszej generacji. Tylko pytam ja się po co, skoro i tak płucze się zęby colą? *To oczywiście hiperbola, ale skład i tak jest "ciekawy".
Elgydium Junior
skład: Aqua, Glycerin, PEG-40 hydrogenated castor oil, Aroma, PEG -12 dimethicone, Nicomethanol hydrofluoride, Potassium sorbate, Xylitol, Sodium saccharin, CI16255
Zawiera nawilżającą glicerynę, potem substancję czyszczącą oraz aromat i silikon (ktoś wie, jaka może być tutaj funkcja silikonu, przecież to zaraz z zębów zostanie starte?), nowoczesny związek fluoru, konserwant i słodziki. Skład całkiem ok. Choć przydałoby się jeszcze coś remineralizującego.
Podsumowanie:
Żaden płyn mnie w pełni nie zadowolił. Są i małe koszmarki i nie takie złe płyny, ale praktycznie każdy zawiera w sobie jakieś substancje mogące działać drażniąco na śluzówkę i wywoływać podrażnienia. A przypominam, że to płyny dla dzieci. Chociaż no właśnie, przeglądając składy wielu płynów dla dorosłych, to te i tak nie są takie złe ;).
A Wy, sprawdzałyście składy tego typu produktów? Czy nie przejmujecie się tym za bardzo? Może macie już swoich sprawdzonych ulubieńców? Albo zamawiacie tylko takie z certyfikatem eko?
Ps. Jakby ktoś wiedział o jakiejś paście do zębów, która się nie pieni za bardzo, nie ma miętowego (po)smaku, nie ma fluoru więcej niż 750ppm, to bardzo proszę o namiar, bo tu szukanie idzie mi dużo bardziej opornie :).







